Miłość bez granic

Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką możliwą wiarę,
tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę
całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą.Nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
Nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.

Św. Paweł [1 KOR 12, 31-13.8A]

 

Miłość bez granic

Korynt z czasów św. Pawła to znany port, który przyciągał ludzi rożnych narodów szukających pracy, łatwego zarobku. Miasto to było znane z lekkich obyczajów i z rozpusty. W nim św. Paweł przebywał prawie dla lata. Owocem jego ciężkiej pracy było zorganizowanie gminy chrześcijańskiej. Jednak pobyt św. Pawła nie przyczynił się do zasadniczej przemiany sposobu myślenia i obyczajów nawróconych pogan. Tym ludziom bowiem nie było łatwo porzucić dawny styl życia i postępować według nowych wymagań. Tak długo, jak był wśród nich św. Paweł – jego osobisty autorytet hamował w niejednym złe przyzwyczajenia. Kiedy jednak zostali sami, powrócili do dawnych grzechów. Węzły społeczne, rodzinne czy polityczne zrobiły swoje. W gminie korynckiej powstał rozłam, którego bezpośrednią przyczyną były nieporozumienia między rożnymi głosicielami Ewangelii. Koryntianie, chcąc usunąć wszelkie wątpliwość co do nowej wiary, wysłali do św. Pawła delegację, która miała przynieś wyjaśnienia.

Taki jest kontekst powstania „Hymnu o miłości”. Jest on ukazaniem najskuteczniejszego lekarstwa, które potrafi zaleczyć wszystkie rany i cierpienia jakie pojawiły się w gminie chrześcijańskiej w Koryncie. Św. Paweł jest przekonany, że zło jakie zaistniało wśród wyznawców Jezusa zostanie pokonane, jeśli ożywiać ich będzie prawdziwa miłość. Ona bowiem wprowadza atmosferę sprzyjającą poświęceniu, ofierze, wspaniałomyślności. Ona pomaga wyzbyć się wszelkich uprzedzeń i uniknąć nieporozumień. Ona doprowadza do pojednania całej wspólnoty. Na takie skuteczne lekarstwo, które pozwoliłoby przezwyciężyć wiele trudności, czekają obecnie nasze rodziny. Ta mała społeczność, która w planach Bożych odgrywa wyjątkową rolę, przeżywa obecnie kryzys. Sukcesy czy niepowodzenia w dziedzinie wychowania dzieci ściśle powiązane są z atmosferą domu rodzinnego, która to decyduje o przyszłości człowieka. Dom rodzinny powinien być miejscem gwarantującym poczucie bezpieczeństwa. I chociaż zmienia się pojęcie rodziny, to jednak każdy jej nowy model musi zakładać istnienie domu rodzinnego kształtowanego przez mądrą miłość. Dopiero z chwilą wystąpienia problemów, uświadamiamy sobie, że coś jest nie tak, szukając pomocy. Skoro ratunkiem dla Koryntian było oparcie życia na miłości, to wskazania św. Pawła należy uznać za drogowskaz dla rodziny w każdym czasie. Aby zatem nasze życie rodzinne było szczęśliwe, konieczna jest miłość. Ale jaka ona powinna być?

„Miłość jest cierpliwa.. nie unosi się gniewem…” (1 Kor 13,4,5). Miłość cierpliwa to umiejętność panowania nad sobą, wyzbycia się urazów, chęci zemsty. Praca zawodowa rodziców często związana jest ze stresem, ale trudno się nim tłumaczyć przed dziećmi. One nie rozumieją, że w domu rodzice często są zbyt zmęczeni czy rozdrażnieni, aby dać się wciągnąć w dziecięce problemy. Rozmowa z dziećmi sprowadza się najczęściej do zakazów, nakazów, reprymend czy kontroli. W takiej sytuacji dziecko traci swobodę bycia akceptowanym we własnym domu. Im jest mniejsze, tym bardziej chłonie w siebie wszystko to, co widzi i słyszy. W jego podświadomości gromadzi się wiedza o życiu, rodzinie, ludziach i świecie takim, jakim go widzą młode oczy. Rodzice często nie zwracają uwagi na to, jak dzieci postrzegają domowe kłótnie, kłamstwa, oszustwa czy zmyślania, natomiast w umyśle dziecka kształtuje się konkretna postawa względem np. ojca, który często wraca do domu pijany. Jednocześnie ta sama osoba, po kilkudziesięciu latach pełna jest podziwu dla matki, która potrafiła cierpliwie wszystko znosić, przezwyciężać. Postawa cierpliwej miłości nie pozostaje bez echa w późniejszym życiu dzieci.

„Miłość nie pamięta złego… wszystko znosi…” (1 Kor 13,5,7). Te cechy miłości stanowią fundament wzajemnych odniesień. Wielu ludzi zachowuje w sercu urazę z powodu doznanych przykrości, a ludzi „kolekcjonujących urazy” jest niestety wielu. Nie powinni jednak tego robić rodzicie czy wychowawcy. Zachowywanie w sercu dawnych urazów przekreśla możliwość rehabilitacji, poprawy, a wypominanie dawnych błędów całkowicie zniechęca. Trzeba możliwie obiektywnie popatrzeć na drugich. Na ogół ludzie nie są tak niegodziwi, jak się nam wydaje. Nie należy pozwalać, aby urazy w nas trwały, bo będą dawać o sobie znać w dalszym życiu. Nawet jeśli dziecko sprawiło przykrość czy w czymś zawiniło – należy zareagować, ale nie chować w sercu urazy. W ten sposób będziemy mogli iść przez życie z lżejszym sercem i pewniejszym krokiem. W przeciwnym razie dzieci będą czuły się niepotrzebne w domu, będzie im się wydawało, że zawadzają i przeszkadzają. Będą czuły się intruzem. Jeśli rodzice będą wciąż dzieciom wypominać dawne ich błędy, to one będą uciekać z domu na ulicę, rodzinę zastąpią grupą rówieśniczą, która często prowadzi na manowce.

„Miłość łaskawa jest.. wszystko przetrzyma..” (1 Kor 13,4,7). Te cechy miłości w ujęciu św. Pawła zobowiązują człowieka do postawy aktywnej, do działania. Taka miłość nie poddaje się bezwiednie losowi, ale szuka wyjścia z trudnej sytuacji. Szuka nowych dróg, które prowadzą do osiągnięcia celu. W jednym z tygodników katolickich przedstawiono historię wielodzietnej rodziny. Po latach, gdy większość dzieci już się usamodzielniła: miały ukończone studia, zdobyte zawody, własne rodziny. Wszystko układało im się dobrze, a matka nie umiała podać recepty na prowadzenie domu czy wychowanie dzieci. Tajemnica jej sukcesu została zawarta w stwierdzeniu:”Wychowując dzieci nigdy nie myślałam o własnej korzyści, o ich wdzięczności, przyszłym rewanżu czy zabezpieczeniu na starość. Mieć kogo kochać, mieć komu dawać, to jest już tak wiele…”. Taka postawa musiała wywrzeć wpływ na dzieci. W atmosferze takiego domu uśmiechem, żartem, słowem i gestem rozładowuje się wszelkie konflikty.

Potrzeba nam ojców i matek, którzy zadbają o taki klimat w domu, w którym będą wyrastali ludzie zdrowi moralnie i psychicznie, odporni na wszelkie zło, które nas otacza. Myśląc o własnej rodzinie, zapytaj się co do niej wnosisz? O jakie wartości ją wzbogacasz? Co przekazujesz swoim dzieciom? Jeśli stwierdzasz nieskuteczność swoich wychowawczych wysiłków to pamiętaj, że jest tylko jedna droga prowadząca do celu, której na imię miłość. Pamiętaj – dziecku potrzebna jest twoja rozumna, cierpliwa, wyrozumiała, przebaczająca miłość. Tyko dzięki miłości dom rodzinny będzie ogniskiem skupiającym wszystkich ludzi, wśród których czujemy się dobrze i wzajemnie wychowujemy.

Refleksja przed Uroczystością Ofiarowania Pańskiego i Światowego Dnia Życia Konsekrowanego

2 lutego obchodzimy Światowy Dzień Życia Konsekrowanego w Kościele, który ustanowił św. Jan Paweł II. Papież wybrał ten dzień, gdyż daje się zauważyć związek życia konsekrowanego z ofiarowaniem Pana Jezusa w świątyni Jerozolimskiej. Kodeks prawa kanonicznego stanowi:

“Życie konsekrowane przez profesje rad ewangelicznych jest stałą formą życia, w której wierni pod działaniem Ducha Świętego naśladując dokładniej Chrystusa oddają się całkowicie umiłowanemu nade wszystko Bogu, a żeby poświęceni z nowego i szczególnego tytułu dla chwały Boga, budowania kościoła i zbawienia świata – osiągnąć doskonałą miłość w służbie królestwa Bożego i stawszy się w kościele wyraźnym znakiem, zapowiadać niebieską chwałę” – Kan. 573

Kapłani, Zakonnice i Zakonnicy zobowiązują się do zachowania ewangelicznych rad czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Owe rady oparte na nauce i przykładzie Chrystusa są dla nich darem Bożym. Osoby konsekrowane naśladują Jezusa czy to modlącego się, czy to głoszącego królestwo Boże, czy czyniącego dobro ludziom, zawsze jednak wypełniającego wolę Ojca, który jest w Niebie. Co kandydatów do kapłaństwa czeka? Posługa liturgiczna i praca duszpasterska, spotkania z dziećmi, dorosłymi i osobami w podeszłym wieku, organizowanie życia parafialnego i praca w zespole. Czym kandydat do kapłaństwa ma się odznaczać? Umiejętnością wczuwania w sprawy innych, wolą pielęgnowania życia wewnętrznego i gotowością życia w celibacie. Co czeka kandydatkę do zakonu? Życie we wspólnocie kobiet, wiarą w tradycję zaangażowanych chrześcijanek i stosownie do misji zakonu, posługa w szkole, chorym, modlitwa, rezygnacja z prywatnej własności. Czym ma się odznaczać kandydat do zakonu? Życiem we wspólnocie mężczyzn, modlitwą, pracą w dziedzinie wychowania albo w jakimś zawodzie i kształtowaniu własnej wiary w na miarę ideałów zakonu, gotowość wyznawania wiary, talent do nauki i rzemiosła.

“Jeśli kto chce pójść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i mnie naśladuje” [Mk 8-34]

W ciągu minionych dwóch tysięcy lat zmieniły się filozofie i teorie, zmieniły się warunki życia ludzkiego, zmieniła się technika. Wskazania Chrystusa i jego nauka jest dziś ciągle aktualna. W cywilizacji chrześcijańskiej do której należymy krzyż jest elementem fundamentalnym. Kojarzy się od wieków z ofiarną miłością za innych. Krzyż jest jednak w wielu krajach co raz częściej lekceważony, a nawet bluźnierczo atakowany przez różnych bezbożników, w tym przez tzw. artystów. Musimy sobie uświadomić, że cywilizacja nasza będzie istnieć tak długo jak długo będą istnieć wartości płynące z krzyża. Tylko takiego człowieka, który się kłania krzyżowi stać na moralną niezłomność. Tylko taki który szanuje krzyż uszanuje godność i prawa swoich bliźnich. Ci którzy depczą krzyż, godność i prawa innych ludzi, tacy byli hitlerowcy, stalinowcy, tacy są współcześni liberalni ateiści, traktujący człowieka jak zwierzę, z którym można uczynić co się podoba. W czasach szerzącego się relatywizmu, który nie odróżnia prawdy od fałszu, dobra od zła, wielu ludzi tarci rozeznanie między dobrem a złem, między prawdą a fałszem, między podłością a szlachetnością. Wielu ludzi zatraciło pojęcie grzechu. Słyszy się, że sumienie jest bzdurnym wymysłem moralistów, a jakakolwiek ofiara dla bliźnich głupotą. W tych to czasach krzyż Chrystusa pozostaje głosem sprzeciwu wobec ideologii hedonizmu i relatywizmu. Nam chrześcijanom stojącym wobec tych wielkich zagrożeń współczesnych nie wolno nigdy tracić nadziei. Trzeba odważnie demaskować zło i stawiać mu opór. Zło należy zwyciężać dobrem. Zło w dzisiejszym świecie przybiera różne formy.

Przed nami jest jednak mnóstwo szans czynienia dobra. Możemy być ludźmi większymi, możemy stać się kapłanami, lekarzami, profesorami, jeżeli uparcie będziemy pracować nad swoim umysłem. Życie kapłańskie jest wymagające, ale jest też niezwykle piękne. Kapłaństwo jest wielkim darem. Nie jest się kapłanem dla siebie, tylko dla ludzi. Jest się kapłanem po to, by nawracać serca ludzkie, by ludzi prowadzić do Boga. Dziś kapłan ma postawioną wysoko poprzeczkę. Nie ma odpuszczenia grzechów bez kapłana i nie ma bez kapłana dobrej drogi do Boga, dlatego księży trzeba szanować.

W wielu religiach normą jest wielki szacunek dla ich kapłanów. U Żydów nie do pomyślenia jest żeby krytykowano rabina, u Muzułmanów nie do pomyślenia jest, żeby nie szanowano ich duchownych. Kapłani potrzebują naszego wsparcia i naszej modlitwy. Dzisiaj Bóg wzywa ludzi by zaangażowali się w sprawy Ewangelii. Kościół zaś dostarcza im mnóstwo szans realizacji swojego powołania w pracy duszpasterskiej. Kapłani i zakonnicy są oazami. Pośród społeczeństwa, gdzie liczy się tylko sukces, żyją mówiąc, że dla Boga liczysz się taki jaki jesteś. Módlmy się więc o powołania kapłańskie i zakonne:

“Ojcze, spraw, by wśród chrześcijan rozkwitały liczne i święte powołania kapłańskie, które będą podtrzymywały żywą wiarę i strzegły wdzięczną pamięć o Twoim Synu Jezusie poprzez głoszenie Jego słowa i sprawowania Sakramentów, za pomocą których nieustannie odnawiasz Twoich wiernych. Daj nam świętych szafarzy Twojego ołtarza, którzy będą mądrymi i żarliwymi stróżami Eucharystii, Sakramentu najwyższego daru Chrystusa dla zbawienia świata.

Powołuj sługi Twego miłosierdzia, którzy poprzez sakrament Pojednania będą rozszerzać radość Twojego przebaczenia. Spraw, Panie, by Kościół przyjmował z radością liczne natchnienia Ducha Twojego Syna i posłuszny Jego wskazaniom troszczył się o powołanie kapłańskie i do życia konsekrowanego. Wspieraj Biskupów, kapłanów i diakonów, osoby konsekrowane i wszystkich ochrzczonych w Chrystusie, aby wiernie wypełniali swoje posłannictwo w służbie Ewangelii. Prosimy o to przez Chrystusa naszego Pana. Amen.”

Odpowiedzialność za postęp techniczny

Jesteśmy odpowiedzialni za postęp techniczny.

Zgodzisz się ze mną, że przyszło nam żyć w czasach gwałtownych przemian. Obserwujemy jak w ciągu zaledwie stulecia dokonał się w świecie niewiarygodny postęp w dziedzinie nauki i techniki. Tak naprawdę jedno pokolenie było świadkiem narodzin żarówki elektrycznej, aparatu radiowego i telewizyjnego, bomby atomowej, lotów w kosmos czy internetu. Dziś trudno byłoby wyobrazić sobie życie bez elektryczności, pralki, lodówki, odkurzacza, komputera, smartphone’a czy innych urządzeń, z których korzystamy na co dzień. Technika zrewolucjonizowała dzisiejszy świat.

Co ona niesie ze sobą? Czy jest rzeczywistym dobrodziejstwem ludzkości, czy też stanowi dla niej zagrożenie? Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że technika zwielokrotnia twórcze możliwości człowieka. Oszczędza ludzkości energię oraz czas. Dzięki technice dzisiejszy człowiek dysponuje ogromnymi zasobami energii, wykorzystując je dla swoich potrzeb. W coraz pewniejszy sposób staje się on panem natury. Dzięki technice życie dzisiejszego człowieka jest łatwiejsze, przyjemniejsze, co więcej – bardziej ludzkie. Jakże więc mamy nie widzieć w postępie technicznym wielkiego dobrodziejstwa i nadziei dla ludzkości?

Rozwijając technikę człowiek realizuje Boże powołanie – czyni sobie ziemię poddaną [Rdz 1.28]. Doskonali świat, w ten sposób uczestnicząc w twórczej mocy Bożej. Każdy wynalazek jest jakimś zwycięstwem człowieka nad przyrodą, wyrazem jego odwiecznych dążeń do przezwyciężenia narzuconych przez przyrodę ograniczeń. Ogromnym nieporozumieniem byłoby więc potępianie techniki samej w sobie, a celowe hamowanie jej rozwoju sprzeciwiło by się woli Bożej i naturze człowieka, jego wrodzonej pasji do ratowania życia, ulepszania świata oraz własnych warunków życiowych. Postęp techniczny służy człowiekowi, pozwala zaspokajać jego potrzeby materialne czy ubogaca ducha – to jedno jego oblicze.

Ale istnieję tez drugie, mniej korzystne, a nawet groźne. Otóż osiągnięcia techniczne mogą być wykorzystywane nie tylko z myślą o dobru człowieka, ale także przeciw niemu. Np. samolot może służyć pasażerom do szybkiego pokonywania wielkich odległości czy ratowania ludzi dotkniętych kataklizmem, ale może być tez wykorzystany do zrzucania bomb. Telewizor może dostarczyć godziwej rozrywki, być pomocą w głoszeniu Ewangelii, ale może być także użyty dla deprawacji. Energia atomowa może być wykorzystana dla rozwoju gospodarczego, ale może być również zastosowana jako broń masowego rażenia. Czyż tragedia Hiroszimy i Nagasaki nie jest wymownym dowodem jakim zbrodniczym celom może służyć myśl techniczna? W rękach ludzi nieodpowiedzialnych energia atomowa może zmienić nasza planetę w wielkie cmentarzysko. Człowiek współczesny dysponujący nowoczesną bronią rakietową zapatrzoną w głowice nuklearne, za przyciśnięciem jednego guzika, może zrównać z ziemią wiele odległych miast i pozbawić życia miliony istnień ludzkich.

Technika – jak widzimy – może więc służyć celom wysoce nieetycznym. Zamiast być dobrodziejstwem ludzkości, może stać się narzędziem niszczycielskim. I to jest owo budzące trwogę oblicze postępu technicznego. Świadomi tego niebezpieczeństwa nowych wynalazków byli wielcy uczeni, m. in. Albert Einstein – największy fizyk wszech czasów. W licznych apelach nawoływał do etycznego korzystania z osiągniętych nauki, do odpowiedzialnego posługiwania się wytworami postępu technicznego. Przyszłość dzięki wynalazkom może być wspaniała, ale może również stać się koszmarna. Należy pamiętać o słowach św. Jana Pawła II, który przemawiając do uczonych powiedział: „Im bardziej rośnie potęga ludzi, tym większa staje się odpowiedzialność zarówno jednostek, jak i społeczeństwa.”

Istnieje jeszcze inne niebezpieczeństwo, które związane jest z postępem technicznym. Otóż życie człowieka w świecie jego wytworów naraża go na różne zaburzenia. Technika przyspiesza rytm pracy, absorbuje człowieka do tego stopnia, że nie pozostawia mu ani czasu, ani warunków na regenerację duchowych sił, czy na refleksję. Wśród automatów sam człowiek staje się pozbawionym duchowości automatem. Popada przy tym w nowy rodzaj niewolnictwa – często uzależnia się od maszyn, programów czy gier komputerowych, które sam zaprojektował i zbudował. Wszystko staje na głowie. To nie maszyny służą człowiekowi, ale on sam zaczyna służyć maszynom. Zaczynają się one liczyć bardziej niż sam człowiek, w tym sensie mówi się o tzw. dehumanizacji świata, będącej ubocznym skutkiem postępu technicznego.

W związku z tym rodzi się nowa odpowiedzialność – rozwijając technikę i korzystając z niej, człowiek nie może pozwolić, aby go ona zdominowała. Ten który jest panem natury, winien być także panem techniki i technologii. Musi stworzyć sprzyjające warunki do życia moralnego, duchownego i religijnego tym, którzy narażeni są na niebezpieczeństwo dehumanizacji. Musi również zapewnić im bezpieczeństwo przy posługiwaniu się nowoczesnym sprzętem technicznym, aby ich nie narażać na utratę zdrowia lub życia. Przede wszystkim liczyć się musi człowiek, jego dobro fizyczne i duchowe. Człowiek nie może stać się ofiarą postępu.

Ktoś mógłby powiedzieć: „Tak proszę księdza. To, co ksiądz mówi dzisiaj, raczej nie do nas jest adresowane. Przecież nikt z nas nie konstruuje żadnych urządzeń, które miałyby szkodzić naszym bliźnim. Nikt z nas nie zamierza przyciskać atomowego guzika”. Myślę, że gdy wgłębimy się w tę problematykę, zauważymy, że wiele z tego co zostało powiedziane, możemy odnieść do siebie. Przecież korzystamy z osiągnięć współczesnej techniki – w domu mamy telewizor, samochód czy komputer. W pracy wykorzystujemy rożne maszyny, również komputery. Jaki jest nasz stosunek do tych środków technicznych? Czy samochód, komputer, smartphone nie stały się dla nas bożkami, którym służymy. Czy troska o nie nie pochłania nas bardziej niż troska o żonę czy dzieci? Czy odpowiedzialnie się nimi posługujemy? Czy korzystanie z tych osiągnięć techniki nie zakłóca nam modlitwy? Czy nie pochłania czasu do tego stopnia, że brakuje nam go na rozmowę z Bogiem? Dzisiejsze osiągnięcia techniki dają człowiekowi ogromne możliwości, jednak należy korzystać z nich mądrze. Nie zapominajmy o tym, co powiedział Św. Jan Paweł II: „Prawdziwa cywilizacja nie polega na sile, ale jest owocem zwycięstw nad samym sobą, nad mocami niesprawiedliwości, egoizmu i nienawiści, które są zdolne zniekształcić prawdziwe oblicze człowieka” oraz „Budujcie dom waszego życia osobistego i społecznego na skale! A skałą jest Chrystus żyjący w swym Kościele, Chrystus, który trwa na tych ziemiach od tysiąca lat”.

Pomyśl po co żyjesz – refleksja


Pomyśl po co żyjesz. W prywatnej rozmowie osiemnastoletnia dziewczyna postawiła mi dramatyczne pytanie “Czy rodzimy się tylko po to aby kiedyś umrzeć?”. Cóż miałem jej odpowiedzieć. Że akurat ona nie będzie musiała przejść przez bramę śmierci. Przecież każdy wie, że to nie prawda. Rzeczywistość pod tym względem jest nieubłagana. Codziennie koło narodzin i śmierci obraca się nieustannie przypominając nam o przemijaniu. Czas nad którym człowiek nie ma władzy dla jednych zatrzymuje się na początku życia, dla innych w środku, a jeszcze dla innych w późnej starości. Nikt z nas nie jest w stanie uciec z kręgu przemijania. Rodzimy się z wyrokiem śmierci. Nikt się nas nie pytał, czy chcemy się narodzić i nikt nas nie zapytał czy chcemy umrzeć. Otrzymaliśmy życie jako największy dar.

Od nas zależy jak ten dar wykorzystamy, co z nim zrobimy. Życie jest czymś danym i zadanym. Dla każdego życie jest zadaniem do rozwiązania. Na człowieku spoczął przywilej ale i obowiązek decydowania i ponoszenia odpowiedzialności za wybór. Człowiek jako istota rozumna i wolna sięga po pewne wartości. Rozwój ludzkiej osobowości polega m.in. na tym, że człowiek służy wybranej wartości. Są wartości, które nie przemijają. Chodzi tu o prawdę, dobro, piękno i miłość. Problem polega na tym, jaką hierarchię wartości człowiek przyjmuje. Dla jednych naczelną wartością będzie pieniądz, dla innych władza, a jeszcze dla innych sława. A św. Paweł wspomina także takich dla których bogiem jest brzuch. Są jednak tacy ludzi, dla których najważniejszą wartością jest służba Bogu i bliźniemu. Okazuje się, że każdy człowiek ma swojego Boga lub bożka.

Na przełomie XIX i XX wieku wielką sławą cieszyła się hiszpanka Carolina Otero, kochanka cesarzy, królów i książąt. Przez lata była fałszywą boginią przez która wielu mężczyzn popełniło samobójstwo, inni się pojedynkowali o nią. Pieniędzy miała o wiele więcej niż potrzebowała i niż była w stanie wydać. Przyszedł jednak moment, że kult pięknej Otero prysł jak bańka mydlana. Przeżyła własny czas, poważną część majątku roztrwoniła. Życie zakończyła w Nicei w zapomnieniu. Również na przełomie XIX i XX wieku, tyle że o wiele krócej żyła we Włoszech Maria Goretti. Skromna dziewczyna, która nie umiała nawet dobrze czytać ani pisać. O ile Cariolina Otero postawiła na pieniądze o tyle Maria Goretii postawiła na niewinność i czystość serca. Broniąc się przed gwałtem odniosła dotkliwe rany. Na łożu śmierci przebaczyła zabójcy. I dziś Maria Goretti zażywa chwały ołtarzy, a Otero jest co najwyżej bohaterka łzawych filmów i seriali. A przecież obie startowały do dorosłego życia ze stanu pełnej niewinności.

Człowiek pracą swego umysłu, dążeniem woli i tęsknotą serca wybiega daleko poza świat doczesnych potrzeb. W swoim życiu nie jesteśmy w stanie urzeczywistnić wszystkich marzeń i planów. Dla ludzi wierzących najważniejszą wartością jest Bóg. Tylko w nim człowiek może znaleźć ukojenie dla swego serca. Przed współczesną młodzieżą postawiono fałszywą alternatywę, niebo albo ziemia, doczesność albo wieczność. To jest fałszywy dylemat. To nie prawda, że musi umrzeć Bóg aby mógł żyć człowiek. Czy wielkość Boga ogranicza wielkość człowieka? Należy to ująć inaczej, przez ziemię do nieba, przez doczesność do wieczności. Człowiek i Bóg. Historia znała wielu fałszywych bogów, którzy zostali usunięci z ołtarzy i pogrążyli się w niepamięci. Człowiek nie będzie bogiem ani dla siebie, ani dla drugiego człowieka. Zasadniczy brak wszelkiego rodzaju humanizmu o zabarwieniu laickim kryje się w tym, że problem ludzkiej egzystencji rozpatruje wyłącznie w wymiarze doczesnym. W opozycji do Boga chce stworzyć raj na ziemi. I to jest fałsz, który stoi na progu dziejowych katastrof. Bo tylko prawda może człowieka wyzwolić. Jezus mówi, że Bóg tak umiłował świat, iż Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna aby świat potępił, ale po to, by świat został przez niego zbawiony. Światło przyszło na świat lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światło, bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem kto się dopuszcza nieprawości nienawidzi światła i nie zbliża się do światła aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy zbliża się do świata aby się okazało, że jego uczynki są ukazane w Bogu (Jan 3, 19-21).

Uświęcenie człowieka dokonuje się w posłuszeństwie dla prawdy. Bóg jest prawdą. Jeżeli więc stajemy wobec Boga to stajemy wobec źródła wszelkiej prawdy. W Nim nie ma żadnego kłamstwa i fałszu. Człowiek staje się sobą poprzez prawdę. Wewnętrzny, a zarazem zewnętrzny stosunek do prawdy jest częścią owej integralnej części życia człowieka, która znajduje swoje potwierdzenie i ugruntowanie w Jezusie Chrystusie. Jezus Chrystus świadczył o prawdzie bez względu na to jak inny przyjmowali Jego świadectwo. On głosił prawdę Bożą a także objawiał godność człowieka związaną z prawdą szczerze poszukiwaną, rozważaną w sercu i przyjmowaną jako największy skarb ducha ludzkiego, w reszcie z prawdą wyznawaną słowem i czynem. Każdy człowiek przychodzi na świat aby dać świadectwo prawdzie w zgodzie z własnym powołaniem.

ks. dr Ryszard Staszak

Raport wydarzeń w Parafii w Sulistrowicach w roku 2021

Raport wydarzeń w Parafii w Sulistrowicach w roku 2021:

1. Ok. 2 tysięcy osób przywitało Nowy Rok 2020/2021 na Ślęży. Podczas Eucharystii świątynia była wypełniona, mnóstwo ludzi stało na schodach przed wejściem.
2. W lutym 2021 r. zostały zakupione i umieszczone w kościele na Ślęży dwie zbroje rycerskie, kolczuga z napierśnikiem i przyłbicą oraz manekin do ekspozycji, jako eksponaty edukacyjno-historyczne.
3. Na przełomie kwietnia i maja 2021 została wykonana kompleksowa renowacja wnętrza kościoła parafialnego w Sulistrowicach: malowanie wnętrza kościoła, położenie nowej posadzki w prezbiterium, wyczyszczenie posadzki w nawie głównej kościoła, renowacja nastawy ołtarzowej wraz z tabernakulum. Wykonano również całościową izolację kwietników przy wejściu do kościoła.
4. 1 maja 2021 r. odbyła się pierwszomajowa pielgrzymka na Ślężę ze św. Józefem Rzemieślnikiem. Liczni uczestnicy tradycyjnej pielgrzymki na Ślężę ze względu na koronawirusa dotarli na szczyt góry tym razem indywidualnie. Wędrowali wieloma różnymi drogami, by spotkać się razem na Mszy św. w kościele pw. Nawiedzenia NMP. Uroczystą Mszę Św. odprawił ks. dr Ryszard Staszak przy asyście ks. Jakuba Bartczaka.
5. W maju 2021 r. została wydana książka autorstwa ks. dra Ryszarda Staszaka pt. „Bp Pazdur i Ślęża” o nietuzinkowym życiu Bpa Józefa Pazdura, związanego z górą Ślężą oraz Sulistrowiczkami. Książka składa się z artykułów, wspomnień oraz świadectw wielu pokoleń kapłanów – wychowanków Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, będących studentami księdza biskupa. Biskup Józef Pazdur przez styl swego życia, przypomina papieża dobroci – Św. Jana XXIII, którego wraz z biskupem Bolesławem Kominkiem odwiedzał w Watykanie. Przez kult Matki Bożej i służbę bliźnim bp Pazdur przypominał zaś Św. Jana Pawła II Wielkiego. Zachwycał się pięknem przyrody Masywu Ślęży, wspierał budowę Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach, był ponadto częstym gościem naszej parafii, brał udział w „Spotkaniach Rodzin” i cieszył się powszechnym szacunkiem duchowieństwa oraz wiernych.
6. Na początku czerwca 2021 r. grupa ministrancka pod przewodnictwem ks. wikariusza Jakuba Bartczaka odbyła 3 dniowe rekolekcje wyjazdowe w Mrzeżynie i Myśliborzu. Obecnie grupa ministrantów liczy ok. 20 chłopców i dziewczynek, regularnie posługujących do Mszy św.
7. 13 czerwca o godz. 12.00 w Sanktuarium w Sulistrowiczkach odbyła się Msza Św. pod przewodnictwem JE. Ks. Abpa Józefa Kupnego z okazji 30-lecia Parafii w Sulistrowicach wraz z tradycyjnym spotkaniem rodzin oraz poświęcenie rzeźby pomnika Bolka II (ufundowanego przez JE Abpa), księcia związanego ze Śląskiem oraz górą Ślężą.
8. W czerwcu 2021 r. rozpoczęto prace przy wymianie kostki brukowej wokół Sanktuarium oraz stopni schodów do Ośrodka Kultury Chrześcijańskiej w Sulistrowiczkach.
9. W czerwcu 2021 r. przed sulistrowickim Sanktuarium została wykonana nowa rabata, ufundowana i wykonana przez rodziców dzieci, które przystąpiły do I komunii św. w Sanktuarium. Wycięto stare tuje i oczyszczono podłoże, posadzono miniaturowe miłorzęby przy figurze Matki Bożej Wędrującej oraz nowe rośliny wieloletnie.
10. W niedzielę, 29 sierpnia 2021 r. po Mszy Św. o godz. 19 w Sanktuarium w Sulistrowiczkach odbył się koncert wrocławskiego zespołu N.O.E. pod kierownictwem Jacka Geremesza. Grupa muzyczna wykonuje utwory religijne z gatunku christian rock / pop raise&worship.
11. 29 sierpnia w kościele na Ślęży odbył się koncert muzyki sakralnej oraz klasycznej. Koncert w wykonaniu znakomitych artystów: Ela Mach – sopranistka, Wiktor Szymajda – organy, Martyna Bacik – flecistka, solistka.
12. 18 września 2021 na szczycie Ślęży odbyło się Spotkanie młodych “Soli Deo per Mariam = Idź na całość”. W programie ciekawi goście, konferencje, modlitwa Anioł Pański, Msza święta, poczęstunek, zawierzenie Matce Bożej, Koronka do Miłosierdzia Bożego.
13. W październiku z polecenia Jego Ekscelencji Arcybiskupa Józefa Kupnego podjęliśmy współpracę z Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchowym we Wrocławiu w ramach formacji duchowej kleryków, aby mogli przyjrzeć się z bliska realiom pracy kapłańskiej i duszpasterskiej. Alumni pomagali w duszpasterstwie oraz uczestniczyli we Mszach Św. Nasza parafia była dla nich miejscem spotkań, modlitwy i formacji kapłańskiej.
14. Od września do grudnia 2021 r. w kościele na Ślęży odnowiono zabytkowe ławki. Na rok 2022 planowany jest zakup ogrzewania podławkowego dla wiernych.
15. W listopadzie do parafii Sulistrowice trafił portret bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, autorstwa Wołodii z Nowogradu Wołyńskiego (Ukraina). Niestety, Wołodia już niczego nie namaluje, zmarł rok temu. Ozdobił swoimi obrazami kościoły w naszej parafii.
16. Od listopada 2021 r. trwa rekonstrukcja Drogi Krzyżowej, zniszczonej przez wandali, z przełęczy Tąpadła na szczyt Ślęży.
17. W grudniu 2021 r. zakupiono nowe, elektroniczne ograny do kościoła na Ślęży, aby uświetnić muzyczną oprawę uroczystości Mszy Św. oraz poprawić jakość transmisji audio przez Internet.
18. W grudniu 2021 r. zakupiono nowe kamery do kościoła na Ślęży aby poprawić jakość transmisji wideo.
19. W Wigilię Bożego Narodzenia (24.12.2021) o północy w kościele na Ślęży odbyła się historyczna pasterka pod przewodnictwem JE Abpa. Józefa Kupnego, w której wzięło udział ok. 200 wiernych. Oprawa muzyczna Mszy św. została wykonana przez wrocławski zespół N.O.E. Po raz pierwszy w historii sulistrowickiej parafii w pasterce na szczycie Ślęży przewodniczył metropolita wrocławski.
20. W grudniu 2021 parafia zyskała nowego szafarza, pana mgr inż. Łukasza Bułaja, parafianina z Będkowic, który będzie pełnił posługę do roku 2024.
21. Przez cały rok 2021, w każdy 19 dzień miesiąca odbywała się Msza Św. ku czci Św. Józefa, z racji Roku Świętego Józefa, ogłoszonego przez papieża Franciszka.
22. Przez cały rok 2021 Sanktuarium MBDR w Sulistrowiczkach było nawiedzane przez pielgrzymów dorosłych jak i dzieci pierwszokomunijnych Archidiecezji Wrocławskiej.
23. Przez cały rok 2021 i nadal trwają przygotowania do prac związanych z wymianą wszystkich okien na nowe – drewniane z witrażami.

Ks. dr Ryszard Staszak

Napisali o nas

Duch braterstwa – Niedziela
Zostanie po nas ślad – Niedziela
Droga krzyżowa na Ślęży – Gość Niedzielny
Nowy Rok na Ślęży – Gość Niedzielny
Radio Rodzina – 7 sierpnia 2017
Sylwester na Ślęży – 1 stycznia 2018
Gość Niedzielny – 10 stycznia 2016
gazetadolnyslask.pl – 25 stycznia 2015
Tygodnik Niedziela – 21 grudnia 2014
Radio Rodzina – 4 grudnia 2014
Gość Niedzielny – 10 sierpnia 2014
Tygodnik Niedziela – 1 grudnia 2013
Gość Niedzielny – 17 listopada 2013
Gość Niedzielny – 28 lipca 2013
Gazeta Wyborcza – 13 czerwca 2013
Gość Niedzielny – 7 kwietnia 2013
Gazeta Wrocławska – 22 luty 2013
Tygodnik Niedziela – nr 34/2012
Tygodnik Niedziela – 21 sierpnia 2011

Odbudowa kościoła