„Polska urośnie do znaczenia i potęgi moralnej. Będzie natchnieniem przyszłości Europy”. Plan odbudowy Polski Prymasa Hlonda w 140. r. jego urodzin

140 lat temu, 5 lipca 1881 roku, urodził się August Hlond – wybitny kapłan, Prymas Polski, który prowadząc Rzeczpospolitą przez najtrudniejsze momenty dziejowe, nie przestawał wierzyć w siłę polskiego narodu. Jego przesłanie uderza aktualnością. Czym jest życie społeczne, polityczne, gospodarcze? Jakie wartości tworzą zdrowy naród? Jaką drogą doprowadzić kraj do godnego obywateli sukcesu? Stawiał trudne pytania i odważnie na nie odpowiadał.

Prymas Hlond był nie tylko wybitnym kapłanem, ale i zdolnym i pracowitym intelektualistą. Mając 19 lat, uzyskał doktorat z filozofii i teologii. Został uformowany i wychowany przez salezjanów. W 1919 r. poznał w Wiedniu nuncjusza papieskiego w Warszawie Achilla Rattiego, z którym się zaprzyjaźnił. Trzy lata później Ratti został papieżem. Jako Pius XI mianował Hlonda administratorem apostolskim na Śląsku. W 1925 r. oddał mu w opiekę nowoutworzoną diecezję katowicką, ustanawiając go biskupem śląskim. Rok później Pius powołał bp. Hlonda na prymasa Polski. W 1927 r. został kardynałem.

Prymas Hlond widział jasno widział zagrożenia tak polityczne, jak i społeczne. Zdecydowanie i jednoznacznie krytykował wolnomularstwo, które za jego czasów stanowiło potężną siłę. Mając w pamięci doprowadzenia przez francuską masonerię do rozdziału państwa od Kościoła w 1905 r., obawiał się, że w Polsce może stać się podobnie.

Wyprzeć się ma Polska na wszystkich szczeblach hierarchii państwowej każdego bezprawia, każdej anarchii, każdego rozkładu… A przede wszystkim zerwać powinna Polska z masonerią, której ostatecznym celem jest systematyczne usuwanie Ducha Chrystusowego z życia narodu. Tym więcej zaś musi zerwać z nią Polska, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której nie tylko na Polsce nic nie zależy, ale która potężnej Polski nie chce. Narody, które odnalazły drogę do swego odrodzenia, rozprawiają się olbrzymim wysiłkiem z masonerią i odczuwają to jakby ożywczy powiew w swym narodowym życiu. I w takiej chwili my mamy zaprzedać się w wolnomularską niewolę? Czyż naprawdę mamy powtarzać błędy innych ludów i w zaraniu swojego bytu kłaść dobrowolnie kark w masońską pętlicę, ażeby później, po szkodach nieobliczalnych, z ogromnym trudem i z niepewnym powodzeniem spod wolnomularstwa się wyzwolić? Zerwać z laicyzmem znaczy w pierwszym rzędzie zrzucić masońskie kiełzna. Zrzucić je powinni wszyscy i na wszystkich stanowiskach, mimo ponętnych widoków kariery i powodzenia

— mówił Prymas Hlond na Zjeździe Katolickim w Poznaniu, 6 listopada 1926 r. Jasno stawiał sprawę stosunku Kościoła do państwa i demaskował niezwykle niebezpieczną działalność masonerii:

Podejrzenia, utrudnianie pracy, podkopywanie powagi, intrygi, nadzór policyjny i tyle innych, nieraz mało szlachetnych sposobów utrudniania pracy Kościoła – to nierzadko praktyki tych kół wolnomyślnych i wolnomularskich, które powodowane chorobliwą nienawiścią do Kościoła, gotowe poświęcić nawet bardzo wielkie wartości moralne narodu i kraju, byle skłócić państwo i Kościół.

Ośrodki masońskie propagowały wówczas silnie ustawodawstwo wymierzone w rodzinę. Proponowały legalizację wolnych związków, pornografii, aborcji i antykoncepcji, twierdząc, że katolickie zasady moralne ograniczają wolność człowieka. Dziś, mimo że pojawiły się nowe metody, nowe środki i nowe twarze, cel pozostał niezmienny.

Prymas Hlond miał głęboką świadomość duchowego potencjału, zakorzenionego w polskich duszach. W swoich notatkach z lat wojennych zawarł program „Nowej Polski”. Miał on służyć odrodzeniu duchowemu, społecznemu, politycznemu, gospodarczemu i kulturalnemu.

Trzeba przywrócić narodowi nowy kapitał religijny, bez obciążenia, bez hipotek, bez serwitutów na rzecz liberalizmu, trzeba wnieść w naród potężny ferment duchowy, który by odbudował wartości duchowe i moralne, które znikły w ostatnich latach w niektórych sferach, wyrażając się fasonem i formą bez treści w duszy

— pisał, podkreślając że jednym z „najpilniejszych zadań katolicyzmu jest odlaicyzowanie państwa i oddanie go Chrystusowi Królowi”. Zaznaczał, że sumienie chrześcijańskie nie może być podzielone – bo „to prowadzi do zaniku charakterów, do anarchii moralnej i do katastrof”.

Stanowczo apelował o tworzenie wartościowej kultury. Ganił swobodę obyczajów i upadający poziom mediów. W wielkopostnym liście pasterskim z 1936 r. pisał:

Nie mogę tu pominąć zadania prasy. Nie mam na myśli pism, które są organami pornografii. Takie wydawnictwa powinniśmy bezwzględnie rugować, jako czynnik rozkładowy. Chodzi mi raczej o te pisma, które chcą być pismami społeczeństwa katolickiego. Czy jest w nich na miejscu to rozmazywanie sensacyjnych skandalów? Po co to wtajemniczanie w buduarowe, tak mało wyszukane sekrety gwiazd filmowych i królowych piękności. A te wykolejenia w dziale powieściowym, a te fatalne krytyki literackie… te niewiarygodne dodatki romansowe! Ze wstydem odkładamy nieraz dziennik i serdecznie gniewamy się na redaktorów, że nie mają względu na katolicką kulturę czytelnika… Wreszcie słówko o literaturze… Jakżeż strasznie zaważyła na rozwoju ducha ludzkiego literatura skąpana w lubieży!… Strasznym obciążeniem dla ducha polskiego jest literatura, kładąca nacisk na seksualną stronę życia, literatura jakby zastrzeżona negacji cnót rodzinnych, rozwodom, zdradzie małżeńskiej, bezwstydowi, zboczeniu… Bezwzględnie oddalajmy od domów i bibliotek zgniliznę, choćby z firmą geniusza.

Rzucał też jasne światło na życie gospodarcze i społeczno-polityczne. Wzywał do uruchomienia przemysłu i przystosowania go do potrzeb Polski. Podkreślał, że wszystkie interesy państwa muszą być podporządkowane interesowi narodu, a żeby tak się stało, muszą spoczywać w rękach ludzi kompetentnych, czystych i pilnujących surowo, by bałagan, bezkarność, spekulacja i wyzysk nie podkopywały życia ekonomicznego narodu. Wzywał do tworzenia małych i średnich przedsiębiorstw oraz warsztatów rzemieślniczych, aby ograniczyć import. Przestrzegał przed pożyczaniem pieniędzy z zagranicy. Podkreślał znaczenie rolnictwa, nakazywał sprawiedliwość społeczną, by „wysokie ceny przemysłowe nie skazywały na nędzę wieśniaków, którym się nędznie płaci za produkty rolne”.

Nie tracił siły nawet wtedy, gdy kataklizm II wojny światowej zapukał do polskich drzwi.

Nie zginęłaś Polsko! Nie zginęłaś, bo nie umarł Bóg. Bóg nie umarł i w swym czasie wkroczy w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi. Z Jego woli, w chwale i potędze zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz, najdroższa Polsko – męczennico

— mówił Prymas Hlond na antenie Radia Watykańskiego we wrześniu 1939 roku.

Chciał Polski silnej, moralnej, wiernej. Podkreślał, że plan odbudowy kraju to misja z długoletnią perspektywą. Podkreślał, że musi być zakorzeniony w chrześcijańskim dziedzictwie narodu. Zawierzał Ojczyznę Matce Bożej i apelował o codzienną modlitwę różańcową w intencji Polski. Podczas swojego pobytu w Lourdes w 1940 roku notował swoje rozważania o Polsce, która miotana była wówczas dramatem wojny.

Zbawiciel umiłował wielce Polskę i uczyni ją matką wielkiego pokolenia. Państwo zostanie rozbite i jak słabe niemowlę błagać będzie o pomoc i opiekę Matki swojej. Zgubne jest dla Polski naśladowanie bezbożnych w ich czynach grzesznych i złach. Polska ma zachować swą wiarę, czystość obyczajów, szczere i gorące nabożeństwo do Matki Bożej i całkowite zerwanie wszelkich stosunków, które przeszkadzają jej w dążeniu do prawdziwej wielkości. Polska nie powinna chcieć stać się narodem modnym, bo moda postępowa to fałsz i obłuda w stosunku do Boga. Codziennie, we wszystkich kościołach ma być odmawiany różaniec za Ojczyznę. Jedyna broń, której Polska używając, odniesie zwycięstwo, jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi inne narody będą karane za swą niewierność wobec Boga…

— pisał Prymas Polski, zachęcając Polaków do zawierzenia się i oddania Matce Bożej.

Potencjał powojennej Polski został zmiażdżony przez kolejny zbrodniczy system. Wydawało się, że z tej śmierci naród już nie powstanie. Prymas Hlond do końca swoich dni mówił jednak o zwycięstwie.

Nie ma sytuacji, w której by chrześcijanin musiał przyznać, że wszystko stracone. Wiecznie rodzi się cud nowego życia. Ośrodek ciężkości świata przesuwa się stanowczo, mimo pozorów, ku sferze ducha. Ludy zmęczone gorączką doczesności pragną prawdy i ukojenia z góry. Pokolenia dźwigają się z poziomości. Idą ku zmartwychwstaniu. Na czele kroczy Polska, skupiona w swych tajemnicach bólu i pokuty. Idzie ku swej Wielkanocy, ku najświetniejszemu okresowi swych dziejów, który może zbiegnie się z Piotrowym nowym niebem i nową ziemią, gdzie mieszkać będzie sprawiedliwość

— przekonywał w orędziu wielkanocnym w 1948 roku.

Wielokrotnie powtarzał, że widzi dziejową rolę Polski w kształtowaniu Europy. W liście Episkopatu Polski z 18 lutego 1946 r. pisał tak:

To, cośmy przeżywali, nie było przypadkiem i przypadkiem skończyć się nie może […]. Jako naród srodze upokorzony, najbardziej zdeptany i najwięcej wyniszczony, niewątpliwie powołani jesteśmy przez Opatrzność do wielkości […]. Jeżeli pójdziemy po linii planów Bożych i do niej dostosujemy swe życie, wkroczymy w świetny okres dziejów polskich, jeżeli porzucimy drogę Opatrzności i odstąpimy od Boga, pójdziemy ku nowym katastrofom […]. Bóg nas na to pozostawił przy życiu i sposobi nas do zadań w przyszłości, byśmy jako naród byli światu wzorem zdrowego chrześcijańskiego życia zbiorowego, a jako jednostki budowali się wzajemnie przykładem szczerych cnót ewangelicznych. Bez wahania decydujemy się pójść w przyszłość z Bogiem. Jutro Polski będzie wielkie i szczęśliwe, bo oparte na trwałych wartościach moralnych narodu i opromienione łaską oraz błogosławieństwem Stwórcy (…).

Polska urośnie do znaczenia i potęgi moralnej i będzie natchnieniem przyszłości Europy, jeżeli nie ulegnie bezbożnictwu, a w rozgrywce pozostanie niezachwianie po stronie Boga. Jako promieniujący ośrodek chrześcijański Polska będzie powagą i może odegrać rolę wzoru oraz pośredniczki oczekiwanego braterstwa narodów, którego samą li tylko grą dyplomatyczną zbudować niepodobna. Na rozstaju dziejowym Polska nie powinna się przeto zawahać, nie powinna zbaczać ze swej drogi, lecz iść za swym powołaniem, nie uczyć się zła od nikogo, a wszystkim podawać naukę prawdy i dobra.

— apelował Prymas Polski w 1946 roku. 8 września 1946 na Jasnej Górze oddał naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi Panny. Dwa lata później zmarł w warszawskim szpitalu sióstr Elżbietanek. Zostawił Polaków z przesłaniem, że Polska zwycięży. Ale zwycięstwo przyjdzie przez Maryję.


Źródło: https://wpolityce.pl/

W służbie Bogu, Kościołowi i ludziom

Swój jubileusz obchodziła parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sulistrowicach. Nie była to jednak jedyna okazja do świętowania.

Ks. Łukasz Romańczuk

Rejony Góry Ślęży należą do jednych z najpiękniejszych miejsc archidiecezji wrocławskiej. U podnóża góry w Sulistrowicach znajduje się kościół, który 30 lat temu został ustanowiony parafialnym. Od tego czasu wiele się zmieniło w tej niewielkiej parafii. 

Był 12 września 1991 r. Tego dnia został wydany dekret, który wyodrębnił parafię Sulistrowice z terenu parafii św. Jakuba Apostoła w Sobótce. Jej pierwszym i jak do tej pory jedynym proboszczem został ks. prał. Ryszard Staszak. 30 lat temu liczba wiernych wynosiła 576 stałych mieszkańców, którzy mieli swoje korzenie głównie na Kresach Wschodnich, Wołyniu, ale także w innych częściach kraju. Dziś parafia liczy 1100 osób.

– Początkowo w budynku gdzie obecnie mieści się plebania, miał powstać ośrodek rekolekcyjny. Podczas budowy padła jednak propozycja, aby powstała tutaj parafia. Z entuzjazmem przyjąłem tę decyzję, a w tym roku mija 30 pięknych lat od utworzenia tej placówki. Pan Bóg sprawił, że nasza parafia nieustannie się rozrasta. Od zawsze z posługi duszpasterskiej korzystali tutaj w czasie urlopu mieszkańcy domków letniskowych oraz miłośnicy ziemi ślężańskiej – zaznacza ks. Ryszard Staszak, proboszcz parafii i dodaje:

– Ogromne wsparcie dla tego miejsca płynęło od śp. bp. Józefa Pazdura, a dziś możemy cieszyć się z wielkiej życzliwości naszego abp. Józefa Kupnego. 

W 1993 r. bp Pazdur poświęcił plac pod budowę świątyni Matki Bożej Dobrej Rady z pragnieniem, aby spotykały się tutaj małżeństwa i rodziny. Zgodnie z wolą śp. biskupa realizujemy to. Kościół w Sulistrowiczkach został poświęcony w 2000 r., a niedawno nasz ks. metropolita podniósł go do rangi sanktuarium – opowiada ks. Staszak. 

Kolejnym krokiem do rozwoju parafii było przyłączenie wsi Strzegomiany. W 2004 r. ks. Ryszard wraz z mieszkańcami ukończyli budowę kościoła. W 2012 r. parafia otrzymała pod opiekę kościół na Ślęży. Ksiądz Staszak wyraził wtedy chęć odbudowy tego miejsca i powiedział:

– Pragniemy zachować sakralny, historyczny, jak i turystyczny walor tego miejsca przez regularne odprawianie Mszy św. w okresie wakacyjnym, a w przyszłości uruchomienie ekspozycji muzealnej, która obejmie kościół i ruiny znajdującego się tu niegdyś zamku piastowskiego. Mimo wielu trudności kościół na Ślęży jest perełką chętnie odwiedzaną przez turystów i pielgrzymów. Każdej niedzieli o godz. 14 odprawiana jest Msza św. Wiele już zostało zrobione, lecz ks. proboszcz nie rezygnuje z realizacji nowych pomysłów.

– Chciałbym, aby przy kościele na Ślęży powstało Centrum Młodzieżowe z salą konferencyjną. To ma być miejsce spotkań i ewangelizacji – wyjawia ks. prałat. 

– Przez 30 lat wiele się wydarzyło. Był to czas nieustannych zmagań z trudnościami, ale także doświadczeniem wielkiej życzliwości ze strony różnych ludzi, którzy włączyli się w dzieło powstania parafii i odbudowy kościoła na Ślęży – mówi ks. Ryszard Staszak. 

Świętowanie 30 – lecia istnienia tej wspólnoty parafialnej odbyło się w sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach. Uroczystość ta była połączona z corocznym spotkaniem Rodzin Dolnośląskich. 

Przed rozpoczęciem Eucharystii abp Józef Kupny poświęcił figurę księcia Bolka II Małego. Jest to dar metropolity wrocławskiego dla miłośników ziemi ślężańskiej. Postawiona ona została przed wejściem na plac kościelny. Homilię wygłosił przewodniczący liturgii abp Józef Kupny.

– Dziś jest wyśmienita okazja, aby podziękować księdzu prałatowi za 30 lat zaangażowania w dzieło tworzenia tej wspólnoty parafialnej. To wszystko odbywało się przy wsparciu duchowym i finansowym bp. Józefa Pazdura. On zawsze stał po stronie ks. prałata i zawsze pomagał, dlatego stale go miło wspominamy. To wspaniałe dzieło nie udałoby się bez pomocy parafian, ludzi życzliwych i dobrych. Chcemy o nich pamiętać i im podziękować. Dla kapłana zawsze wielkim szczęściem jest to, gdy na parafii gdzie posługuje, spotyka ludzi życzliwych i dobrych, którzy są chętni do pomocy – powiedział metropolita. 

– W naszych ludzkich kategoriach ciężko jest nam cokolwiek powiedzieć o Niebie. Staramy się je budować tutaj na Ziemi, ale przewyższa to nasze wyobrażenia – powiedział abp Kupny. Nawiązał do liturgii słowa i zaznaczył, że wiele osób na Niebo patrzy kategoriami ziemskimi, co powoduje w nich zniechęcenie, a jednocześnie prowadzi do rezygnacji z troski o nie. 

– Staramy się budować namiastkę Nieba kiedy obdarzamy miłością bliskich i kiedy jesteśmy zdrowi, ale jest to tylko niewielka część tego, co nas tam czeka. Zachęcam do wysiłku budowania Królestwa Bożego tutaj na Ziemi. Każdy dobry uczynek jest jak dodanie cegiełki do budowy tego Królestwa, a zły czyn niszczy to wszystko – podkreślił hierarcha.  

Zwracając się do małżonków, abp Józef Kupny podkreślił ważność świadectwa, które wypływa z doświadczenia małżeńskiego starszych względem młodszych. – Trwacie w związku małżeńskim od wielu lat. Cieszę się, że przychodzicie tutaj każdego roku, aby odnowić przyrzeczenia małżeńskie. Wiele byście mogli powiedzieć o tym, jak wygląda wasza małżeńska droga. Jest to nieraz droga pod górę, pełna niebezpiecznych zakrętów. Młodzi często nie mają tego wzoru, dlatego Kościół tak ceni małżonków, którzy pokazują, że można iść wspólnie przez życie z miłością i wiernością.

Dziękuję za to wasze świadectwo i błogosławię wam. Dla młodych proszę Boga o to, aby czerpali wzór ze starszych, żeby widzieli wierną miłość, która niestety nie jest promowana w środkach masowego przekazu. W nich niewiele można się dowiedzieć o prawdziwej miłości małżeńskiej i rodzinnej – powiedział arcybiskup.

Na zakończenie homilii metropolita wrocławski wskazał, jak należy troszczyć się o swoje życie duchowe. – Budujmy Królestwo Boże przez nasze życie wierne przykazaniom, życie rodzinne, małżeńskie, wnośmy dobro wszędzie tam, gdzie jesteśmy, a siły czerpmy ze wspólnej modlitwy i Eucharystii – zachęcił na koniec abp Kupny. 

Małżonkowie zgromadzeni w sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady mieli możliwość odnowić przyrzeczenia małżeńskie, a na zakończenie liturgii nastąpiło błogosławieństwo rodzin. Na koniec uroczystości zasłużeni parafianie z Sulistrowic odebrali od metropolity wrocławskiego specjalne wyróżnienia za zaangażowanie na rzecz lokalnego Kościoła – medale św. Jadwigi Śląskiej. Otrzymali je: Krystyna Gargała, Elżbieta Gądek, Paweł Gronowski, Stanisława Pilarska, Bogusława Piotrowicz, Elżbieta Tkacz, Władysław Tkacz oraz Wiktor Załaszczyk.

Źródło: https://wroclaw.niedziela.pl

29 sierpnia zapraszamy na koncert zespołu N.O.E.

W niedzielę, 29 sierpnia 2021 r. po Mszy Św. o godz. 19 w Sanktuarium w Sulistrowiczkach zapraszamy na koncert wrocławskiego zespołu N.O.E. pod kierownictwem Jacka Geremesza.

Grupa muzyczna wykonuje utwory religijne z gatunku christian rock / pop raise&worship.

Beatyfikacja “Ojca Europy” coraz bliżej? Papież zatwierdził dekret!

Papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności cnót Roberta Schumana (1886- 1963), jednego z założycieli Unii Europejskiej – poinformował w sobotę Watykan. Oznacza to ważny krok na drodze do jego beatyfikacji.

Watykan podał, że papież przyjął na audiencji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kardynała Marcello Semeraro. W jej trakcie Franciszek zatwierdził kilka dekretów beatyfikacyjnych, wśród nich o heroiczności cnót byłego dwukrotnego premiera Francji i ministra spraw zagranicznych. Był on jedną z najważniejszych postaci uczestniczących w kształtowaniu Europy po drugiej wojnie światowej. Uważany jest za jednego z ojców Unii Europejskiej, Rady Europy i NATO.

Robert Schuman – polityk, mąż stanu, ojciec założyciel UE
Urodzony w Luksemburgu Schuman był od 1919 roku deputowanym francuskiego Zgromadzenia Narodowego. W 1940 roku kolaborujący z Niemcami rząd Vichy umieścił go w areszcie domowym, z którego uciekł. Przystąpił do ruchu oporu.

Po wojnie Schuman był premierem Francji, a potem ministrem spraw zagranicznych. Był jednym z inicjatorów powstania Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, która była zalążkiem Unii Europejskiej. Przedstawiony przez niego 9 maja 1950 roku plan miał na celu gospodarcze powiązanie Francji i Niemiec, integrację ekonomiczną z innymi państwami oraz podniesienie poziomu życia społeczeństw.

Rocznica przedstawienia deklaracji Schumana jest obchodzona jako Dzień Europy.

Proces beatyfikacyjny zmarłego w 1963 roku francuskiego polityka był prowadzony od 1990 roku i na szczeblu diecezjalnym zakończył się w 2004 r. W jego trakcie wskazywano na przykładzie Schumana, że zajmując się polityką również można dojść do świętości.

Źródło: aja/PAP

30-lecie parafii i spotkanie rodzin w Sulistrowiczkach [RELACJA]

 

W sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady małżeństwa i rodziny z regionu, a także mieszkańcy ziemi ślężańskiej świętowali 30-lecie parafii w Sulistrowicach. Uroczystościom przewodniczył abp Józef Kupny.

Wjednym z najbardziej urokliwych zakątków archidiecezji wrocławskiej, pod górą Ślężą, wierni zgromadzili się, by obchodzić okrągłą rocznicę powstania parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sulistrowicach. Nie była to jedyna okazja do spotkania. Małżeństwa, które zawierały w ciągu ostatnich 20 lat związki sakramentalne w kościółku w Sulistrowiczkach, odnowiły swoją przysięgę małżeńską w obecności metropolity wrocławskiego. Wszystko odbyło się w ramach dorocznego spotkania rodzin.

– Zgromadziliśmy się wokół ołtarza w naszym sanktuarium. Tu jest Matka Boża, która nam dobrze radzi. Chcemy podziękować dobremu Bogu za Jego miłość. Mimo różnych trudności, doświadczyłem tu wiele dobrego – przemawiał na początku uroczystej Mszy św. ks. prał. Ryszard Staszak.

Zobacz galerię >>

Proboszcz parafii w Sulistrowicach i kustosz kościoła na Ślęży przedstawił krótki zarys historyczny swojej parafii, którą kieruje od 30 lat. Poprzez specjalny dekret została wyodrębniona 12 września 1991 r. jako samodzielny ośrodek duszpasterski z terenu parafii św. Jakuba Apostoła w Sobótce. Wtedy wspólnota wiernych liczyła 576 stałych mieszkańców, którzy po II wojnie światowej przyjechali na te ziemie głównie z Kresów Wschodnich, z Wołynia, ale także z innych części kraju.

– Z posługi duszpasterskiej przez lata korzystali tutaj także w czasie wakacji mieszkańcy domków letniskowych oraz miłośnicy ziemi ślężańskiej – mówił ks. Staszak. Przypomniał także ogromne wsparcie dla tego miejsca śp. bp. Józefa Pazdura. W 1993 r. bp Pazdur poświęcił plac pod budowę świątyni Matki Bożej Dobrej Rady.

Parafię w Sulistrowicach ks. prał. Staszak nazwał duszpasterstwem ekstremalnym, choćby ze względu na działania duszpasterskie na górze Ślęży, gdzie przez cały rok, bez względu na warunki pogodowe, odprawiana jest co tydzień niedzielna Msza św. – Nasza placówka jest otwarta na posługę duszpasterską dla wiernych z całej archidiecezji wrocławskiej. To przyjmowanie różnych grup formacyjnych w ramach dni skupienia i rekolekcji, a także współpraca z turystami – wyjaśniał gospodarz miejsca.

Na początku liturgii abp Kupny poświęcił pomnik-figurę z piaskowca, przedstawiającą księcia Bolka II Małego. Będzie ona stała przed sanktuarium w Sulistrowiczkach.

Metropolita wrocławski w homilii opisywał królestwo Boże, nawiązując do Ewangelii, podkreślając, że trudno w naszych ludzkich kategoriach ująć niebo. – Królestwo Boże ma początek tutaj, na ziemi, jest podobne do ziarenka, ciągle się rozrasta. Od nas zależy to królowanie Bożego prawa. Niektórzy myślą, że w niebie nie będzie tak dobrze jak tu, na ziemi. Inni jeszcze dodają, że tam musi być smutno, bo nie będzie tego, co na ziemi. Taka narracja panuje. Ale, kochani, pomyślcie, czy rzeczywiście można się nudzić, kiedy przeżywamy szczęście, kiedy otoczeni jesteśmy miłością? Czy to przykre doświadczenie? A niebo to wszystko nam ofiaruje – mówił abp Kupny.

Nauczał, że niebo nie odpowiada naszym ziemskim wyobrażeniom. Namiastkę nieba odczuwamy na ziemi, kiedy jesteśmy zdrowi, kiedy jesteśmy otoczeni miłością bliskich, gdy odczuwamy pomyślność, a to zaledwie cząstka tego, co Bóg przygotował tym, którzy Go miłują! Hierarcha apelował do budowania królestwa Bożego, nawet małymi cegiełkami, małymi gestami.

– Ludzie szukają cudownych miejsc, które dodają im siły, energii. A to miejsce jest w Kościele, w którym mieszka Bóg. On nam daje łaski, siły, życie wieczne. Czy musimy jeszcze czegokolwiek szukać? To miejsce jest tak wyjątkowe, tak święte, dlatego, że ono przepełnione jest naszymi dobrymi czynami. To skarbiec, do którego każdy z nas dokłada – tłumaczył pasterz Kościoła wrocławskiego.

Jednocześnie przypomniał, że wielu ludzi zawiera sakrament małżeństwa właśnie w Sulistrowicach. Zwrócił się do zebranych małżonków. – Cieszę się, że przybywacie na tę uroczystość, by odnowić przyrzeczenia małżeńskie, że szukacie tutaj błogosławieństwa dla waszej miłości. Dobrze wiecie, że droga małżeńska to nie tylko autostrada, ale czasem droga, która wiedzie pod górę, z niebezpiecznymi zakrętami. Wiele możecie powiedzieć młodemu pokoleniu, jak przeżywaliście trudności, zranienia, kłótnie, ale także możecie opowiadać te wspaniałe, radosne chwile. To wszystko się składa na wspólną życiową drogę małżonków – nauczał metropolita wrocławski.

Zaznaczył, że potrzeba świadectwa długoletniego trwania w związku małżeńskim, potrzeba nam wzoru, jak pokonywać trudności. Dzisiaj młodzi ludzie często reagują emocjonalnie. Kłócą się i chcą się rozwodzić, nie szukając drogi pojednania i zgody. Nie chcą walczyć o miłość, zbliżać się do siebie, przebaczać sobie, wspólnie się modlić. – Młodzi nieraz nie mają tego wzoru, dlatego Kościół tak ceni małżonków, którzy pokazują, że można iść wspólnie przez życie z miłością i wiernością. Dziękuję za to wasze świadectwo, błogosławię wam i w waszej intencji sprawuję tę Eucharystię. Dla młodych proszę Boga o to, żeby czerpali wzór ze starszych, żeby widzieli wierną miłość, która niestety nie jest promowana w środkach masowego przekazu. Tam niewiele można się dowiedzieć się o prawdziwej miłości małżeńskiej i rodzinnej – ostrzegał hierarcha.

Dodał, że Jezus chce szczęścia każdego małżeństwa, chce pomagać w trudnościach, by budować królestwo Boże tu, na ziemi.

Na koniec uroczystości zasłużeni parafianie z Sulistrowic odebrali od abp. Kupnego specjalne wyróżnienia za całokształt pracy na rzecz lokalnego Kościoła – Medale św. Jadwigi Śląskiej, przyznawane w archidiecezji wrocławskiej. Otrzymali je: Krystyna Gargała, Elżbieta Gądek, Paweł Gronowski, Stanisława Pilarska, Bogusława Piotrowicz, Elżbieta Tkacz, Władysław Tkacz oraz Wiktor Załaszczyk.

Źródło: https://wroclaw.gosc.pl/

Napisali o nas

Droga krzyżowa na Ślęży – Gość Niedzielny
Nowy Rok na Ślęży – Gość Niedzielny
Radio Rodzina – 7 sierpnia 2017
Sylwester na Ślęży – 1 stycznia 2018
Gość Niedzielny – 10 stycznia 2016
gazetadolnyslask.pl – 25 stycznia 2015
Tygodnik Niedziela – 21 grudnia 2014
Radio Rodzina – 4 grudnia 2014
Gość Niedzielny – 10 sierpnia 2014
Tygodnik Niedziela – 1 grudnia 2013
Gość Niedzielny – 17 listopada 2013
Gość Niedzielny – 28 lipca 2013
Gazeta Wyborcza – 13 czerwca 2013
Gość Niedzielny – 7 kwietnia 2013
Gazeta Wrocławska – 22 luty 2013
Tygodnik Niedziela – nr 34/2012
Tygodnik Niedziela – 21 sierpnia 2011

Odbudowa kościoła