Pierwszomajowa pielgrzymka na Ślężę ze św. Józefem Rzemieślnikiem [RELACJA, GALERIA]

Podczas majowego odpoczynku można przemyśleć dokładnie temat… pracy. Taką okazję mieli uczestnicy tradycyjnej pielgrzymki na Ślężę, którzy dotarli na szczyt góry tym razem indywidualnie. Wędrowali wieloma różnymi drogami, by spotkać się razem na Mszy św. w kościele pw. Nawiedzenia NMP.

Opracy, przez którą człowiek uczestniczy w stwórczym dziele Boga, mówił ks. Ryszard Staszak, który przewodniczył Eucharystii.

Przypomniał, że pierwsi rodzice zostali od początku zaproszeni do pracy – Bóg umieścił ich w ogrodzie Eden, który mieli doglądać.

Czytaj dalej

Biskup, ale przede wszystkim ojciec

Ks. Ryszard Staszak napisał książkę o bp. Józefie Pazdurze. To nie tylko opis postaci, ale świadectwo o kapłanie, który miał wielkie serce, wypełnione słowami: “proszę”, “dziękuję”, “przepraszam”.

Proboszcz z Sulistrowic prawie rok pracował nad tą publikacją. Zaczęło się od pomysłu stworzenia biogramu bp. Pazdura, a skończyło na książce, w której swoimi wspomnieniami i świadectwami dzielą się biskupi, księża i świeccy. “Józef Pazdur – homo Dei był tylko człowiekiem, który kochał ludzi”.

– Księdza Pazdura poznałem jeszcze jako osoba świecka w Wierzbicach, skąd pochodzę. On tam przyjeżdżał do dzieci niepełnosprawnych jako ojciec duchowny seminarium. To był 1965 rok. Wówczas zastanawiałem się nad wstąpieniem do seminarium i to jego postawa mocno wpłynęła, a właściwie okazała się decydująca w podjęciu tego życiowego kroku. Ksiądz Józef imponował mi swoim zachowaniem. W Wierzbicach okazywał niepełnosprawnym dzieciom tyle miłości. Odprawiał im Mszę św., głosił słowo Boże. Często odwiedzał chorych i odprawiał w ich domach Msze św. – opowiada ks. prał. Ryszard Staszak, proboszcz w Sulistrowicach i kustosz kościoła na szczycie Ślęży.

Pewnego dnia ks. Pazdur odwiedził i jego dom rodzinny. Po tym spotkaniu mama od razu zauważyła w nim coś nadzwyczajnego. – Powiedziała, że to jest ksiądz z powołania, który szanuje i kocha ludzi. Stwierdziła, że jeżeli zdecyduję się pójść do seminarium, to ks. Pazdur ma być dla mnie wzorem – wspomina ks. Staszak.

Biskup Pazdur lubił ziemię ślężańską. Często wychodził na Ślężę, w drodze rozmawiał z ludźmi, a na szczycie często medytował i modlił się. Schodząc na dół, zachodził do leśniczówki na krótką pogawędkę.

– Książka o nim powstała, by w dobie ataków na Kościół, na kapłaństwo czy odsłaniania różnych skandali związanych z duchowieństwem pokazywać jednocześnie wspaniałych księży. Tych, którzy często byli w cieniu, poza światłem mediów. Biskup Pazdur był skromnym, pobożnym i oddanym Kościołowi człowiekiem – opisuje autor książki.

Do bp. Pazdura przychodzili bardzo różni ludzi po poradę. Nie tylko ci wierzący i pobożni. Wszystkich przyjmował z miłością. Zawsze uśmiechnięty robił kawę. Szanował drugiego człowieka, bez względu na poglądy. Dlatego ta postać jest warta przypomnienia w czasie, kiedy naród wydaje się coraz bardziej podzielony, kiedy rodziny kłócą się o politykę przy wspólnym stole. Dla niego liczyło się najpierw człowieczeństwo, a potem to, kim ten człowiek był.

Książka zawiera nie tylko opis życia biskupa pomocniczego archidiecezji wrocławskiej, ale także cenne wspomnienia jego wychowanków. Świadectwa kapłanów i świeckich, którzy opisują, jak na ich życie wpłynął bohater książki.

– Kiedy spacerował po Ostrowie Tumskim, zawsze miał cała kieszeń “piątaków” i dawał je ubogim, którzy go zaczepiali. Nie potrafił przejść obojętnie obok potrzebującego. To był mój pierwszy proboszcz i jeden z najlepszych proboszczów. A za rok będę obchodził 50 lat kapłaństwa – mówi ks. Staszak.

Nietuzinkowy bohater książki żył według prostych słów: “proszę”, “dziękuję”, “przepraszam”. Jak wspomina wielu – autentyczny ojciec dla kapłanów, ale nie tylko dla nich.

– Nigdy nie słyszałem, żeby powiedział coś złego na drugiego człowieka, a czasem miał nawet do tego prawo. To był człowiek wielkiego formatu. Zachwycał się pięknem przyrody masywu Ślęży. Pomagał mi w duszpasterstwie na ziemi ślężańskiej, wspierał mnie w budowie sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach. Bardzo się cieszył, kiedy odprawiał tam Msze św. dla rodzin. Lubił tu przyjeżdżać – opowiada proboszcz z Sulistrowic.

Książkę “Józef Pazdur – homo Dei był tylko człowiekiem, który kochał ludzi” można kupić w księgarni archidiecezjalnej na Ostrowie Tumskim albo w parafii Sulistrowice.

Źródło: https://wroclaw.gosc.pl/

Bp Józef Pazdur – człowiek, który kochał ludzi [Wywiad z ks. Ryszardem Staszakiem]

“Ślęża – śląski Olimp. Ojciec Biskup Józef Pazdur – homo Dei, był tylko człowiekiem, który kochał ludzi” – to najnowsza publikacja wydana przez ks. prałata Ryszarda Staszaka. O powodach jej napisania i związkach bp. Józefa Pazdura z Górą Ślężą opowiada autor książki.

Ks. Łukasz Romańczuk: Dlaczego zdecydował się ksiądz poświęcić najnowszą książkę o. bp. Józefowi Pazdurowi?

Ks. Ryszard Staszak: Muszę przyznać, że Ojciec bp Józef Pazdur, zanim jeszcze został biskupem, przyczynił się do mojego powołania kapłańskiego. Pamiętam, jak w roku 1965 spotkałem się z nim w prowadzonym przez siostry Józefitki Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Wierzbicach. Ja byłem jeszcze osobą świecką, rozeznającą powołanie, a ks. Józef – ojcem duchownym we wrocławskim seminarium duchownym. Przyjeżdżał on bardzo często do Wierzbic na zaproszenie ówczesnej siostry przełożonej Justyny Sucheckiej, aby posługiwać przy dzieciach niepełnosprawnych. I gdy on tam przyjeżdżał, zawsze byłem zachwycony jego postawą i podejściem do chorych dzieci. Często przebywałem w tym ośrodku, ponieważ mój tato pomagał siostrom w różnego rodzaju pracach konserwatorskich. Któregoś dnia, ks. Józef wraz z s. Justyną odwiedził nasz dom rodzinny. Po tej wizycie postanowiłem wstąpić do seminarium duchownego. I ta książka jest takim dziękczynieniem za moje powołanie i przykład życia bpa Józefa Pazdura, który póki żył był obecny w moim życiu kapłańskim i za to jestem mu wdzięczny. Ta książka ma pomóc uświadomić sobie, że w naszej archidiecezji byli i będą wspaniali kapłani.

Ks. Łukasz Romańczuk: A jaka była reakcja księdza rodzicom na decyzję o wstąpieniu do seminarium

Ks. Ryszard Staszak: Moja mama powiedziała mi tak: Popatrz na księdza Józefa i pamiętaj. To jest ksiądz, który szanuje i kocha ludzi. Staraj się być taki jak on. Widziałem, że mamie zależało bym traktował kapłaństwo tak jak ówczesny ks. Józef Pazdur. To zapamiętałem.

Ks. Łukasz Romańczuk: A jak w pierwszych latach kapłaństwa wyglądała księdza prałata relacja z o. bp. Pazdurem?

Ks. Ryszard Staszak: Najpierw był moim ojcem duchownym i spowiednikiem. Później, gdy przyjąłem święcenia kapłańskie trafiłem do Chojnowa gdzie ks. Pazdur był proboszczem. I muszę przyznać, że każdego z nas wikariuszy traktował równo. Nie było fraternizacji. Każdego kapłana, siostrę zakonną, osobę świecką traktował po ojcowsku. Był człowiekiem o wielkiej kulturze. Później, gdy został biskupem, zawsze znalazł czas na spotkanie i były to bardzo miłe spotkania. U niego każdy był mile widziany i przy każdym się zatrzymywał. Był otwarty na człowieka.

Ks. Łukasz Romańczuk: Jaka była rola ks. prof. Józefa Swastka w powstaniu książki o bp. Pazdurze?

ks. Ryszard Staszak: Można śmiało powiedzieć, że ks. prof. Swastek jest współautorem tego dzieła. Podczas jednej z naszych rozmów zeszliśmy na temat o. bpa Pazdura. I nagle wpadłem na pomysł i powiedziałem do ks. profesora, abyśmy napisali taki biogram o bp. Pazdurze. I tak powstała książka. Wiele informacji wiedziałem o o. biskupie, ale przy okazji powstawania tej publikacji miałem okazję poznać wiele faktów o jego rodzicach, rodzeństwie. Piękne świadectwo napisał także bp Ignacy Dec.

Ks. Łukasz Romańczuk: Czy można powiedzieć, że ta książka o bp. Pazdurze jest dopełnieniem filmu, który ukazał się jeszcze za życia o. bpa?

Ks. Ryszard Staszak: Gdy bp Pazdur żył, uważałem, że pewne fakty należy utrwalić. Film został wymyślony przeze mnie, a wykonał go p. Krzysztof Kunert. Starałem się, aby scenariusz był dość obiektywny. Przy produkcji filmu dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy np.: że matka bpa Pazdura ratowała Żydów w czasie II wojny światowej. W książce utrwaliliśmy to, co zostało już powiedziane, a także dodaliśmy kilka nowych faktów oraz poprosiliśmy o świadectwa osób, które były bliskie ojcu biskupowi. Byłem ciekawy jak inni spostrzegali i wspominają bpa Pazdura.

Ks. Łukasz Romańczuk: W tytule książki jest wspomniana także Góra Ślęża. Jak to miejsce związane jest z osobą bpa Józefa Pazdura?

ks. Ryszard Staszak: Bardzo lubił to miejsce i o nie się troszczył. Gdy powstał dom rekolekcyjny, a później po powstaniu parafii plebania, miał swój pokój. Obecnie w nim mieszka ks. Jakub, wikariusz. I zawsze przebywając w Sulistrowicach wychodził stąd i szedł na Ślężę. Gdy bp Pazdur nie mógł już chodzić, zawsze go podwoziłem na szczyt góry. Tam siedział, medytował, modlił się. Kochał przyrodę i chętnie pośród niej przebywał. Lubił rozmawiać z ludźmi, gdy szedł na górę. Kiedy odbudowywałem kościół na Ślęży i w 2014 roku była uroczystość odpustowa pod przewodnictwem ks. abp. Józefa Kupnego – obecny był także bp Józef Pazdur. Był już wtedy bardzo schorowany, ale chciał wziąć udział w tej uroczystości.

Ks. Łukasz Romańczuk: Dlaczego mówi się, że bp Józef Pazdur był człowiekiem trzech słów: proszę, przepraszam, dziękuję?

Ks. Ryszard Staszak: Zawsze, gdy biskup Józef rozpoczynał Mszę św. w słowie wprowadzającym mówił o tych trzech słowach. Wynikało to z jego wielkiego szacunku do drugiego człowieka i troski o niego. Do dziś wspomina się jego posługę wynikającą z jego głębokiej wiary i miłości. Potwierdzała to zawsze jego uśmiechnięta twarz. Krótko mówiąc – jego życie było zawsze potwierdzeniem słów: proszę, przepraszam, dziękuję.

Ks. Łukasz Romańczuk: Gdy wejdzie się do Sanktuarium NMP Matki Bożej Dobrej Rady i Mądrości Serca w Sulistrowiczkach, można odnaleźć wiele elementów nawiązujących do osoby bpa Józefa Pazdura. W jaki sposób to miejsce jest związane z bp. Pazdurem?

Ks. Ryszard Staszak: Można śmiało powiedzieć, że ten kościółek w Sulistrowiczkach to było takie “oczko w głowie” bpa Pazdura. Od samego początku towarzyszył budowie, był jednym z głównych jego fundatorów. A początki jego powstania nie były proste. Dziś jest to perełka i samo sanktuarium stało się miejscem, gdzie każdego roku spotykają się małżeństwa. Zapoczątkował to bp Józef Pazdur, bo to było wielkie marzenie – by w Sulistrowiczkach spotykały się małżeństwa i rodziny. Dziś to dzieło kontynuuje ks. abp Józef Kupny. Wielką radością dla nas było, gdy nasz metropolita, abp Józef Kupny ustanowił w Sulistrowiczkach sanktuarium. Było to kolejne wielkie marzenie bpa Pazdura. Dziś spełnione. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni.

Ks. Łukasz Romańczuk: Gdzie można nabyć książkę o bp. Józefie Pazdurze?

Ks. Ryszard Staszak: W naszej Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej na Ostrowie Tumskim. Książka ukazała się w nakładzie 1000 sztuk, więc można powiedzieć, że jest to wydanie limitowane.

Ks. Łukasz Romańczuk: Czy ma ksiądz jeszcze jakieś plany wydawnicze?

Ks. Ryszard Staszak: Tak. Chciałbym napisać o swoich zmaganiach w walce o kościół na Ślęży, o problemach jakie stwarzały osoby związane z New Age i wielkiej życzliwości jaka mnie spotkała od naszego ks. abp. Józefa Kupnego. W planach jest także biogram o naszym księdzu metropolicie. Wymaga to pracy i mam nadzieję, że Pan Bóg pobłogosławi temu dziełu.

Źródło: https://www.niedziela.pl/

Jak zatrzymać proces laicyzacji w Polsce? Ks. prof. Bortkiewicz zwraca uwagę na kluczowe kwestie

„Kościół jest wpisany w temat nadziei, a nadzieja jest wpisana w Kościół. Zwracam uwagę na to, że Chrystus budował Kościół na ludziach, którzy go zwiedli. Spośród apostołów wszyscy w jakimś stopniu zawiedli, a mimo to Chrystus na nich budował Kościół. Ten Kościół trwa już ponad dwa tysiące lat. Mamy świadomość tego, że Kościół jest w pewnym stanie permanentnego kryzysu, związanego z ludzkim grzechem, ale też z drugiej strony jeżeli odnajduje w sobie siłę zaufania Bogu, to jest gwarancją tego, że przezwycięża ten kryzys” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, teolog moralny i etyk, wykładowca UAM w Poznaniu.

wPolityce.pl: Dyrektor CBOS, prof. Mirosława Grabowska, w niedawnym wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” stwierdziła, że w sekularyzacja młodzieży w Polsce przebiega bardzo szybko. Powołała się przy tym na niepokojące badanie CBOS w tej kwestii z 2018 r. Dlaczego księdza zdaniem tak się dzieje?

Czytaj dalej

Jak walczyć z Nowym Totalitaryzmem? Debata w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu

Mimo ograniczeń epidemicznych Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Toruniu oraz Instytut „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II także w tym roku zorganizowały z sukcesem sympozjum „Oblicza przemian cywilizacyjnych”. Okazją było wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

Otwierając spotkanie o. dyrektor Tadeusz Rydzyk wskazał, że coraz powszechniej stosowana technologia „deep fake”, pozwalająca w pełni realistycznie „namalować” konkretnego człowieka, jego głos i wygląd, jest jedną ze wskazówek iż zadanie odróżnienia prawdy od kłamstwa będzie coraz trudniejsze. Nabiera zatem jeszcze większego znaczenia kwestia moralnych fundamentów pracy dziennikarzy.Dziennikarstwo to jest powołanie, jak mówił święty Jan Paweł II, podobne do powołania kapłańskiego – przypomniał twórca radia Maryja, Telewizji TRWAM, WSKSiM i wielu innych dzieł.

Arcybiskup Metropolita Częstochowski Wacław Depo w swoim wykładzie podkreślił optymistycznie, że mimo tych zagrożeń, człowiek jest i pozostanie istotą, która szuka prawdy. Najgorszą reakcją jaka mogłaby się nam przydarzyć, byłaby kapitulacja, to znaczy rezygnacja z próby wnoszenia naszego świadectwa wiary w Chrystusa i prawdy na Areopagi współczesnego świata (…). Musimy pamiętać, że człowiek nie jest w stanie sam siebie zbawić, co pokazują losy rewolucji francuskiej, sowieckiej, totalitaryzmu niemieckiego. Ludzka wolność bez Boga obraca się prędzej czy później przeciwko człowiekowi — podkreślił Przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu.

Wykładowca akademicki i szefowa Centrum Monitoringu Wolności Słowa dr Jolanta Hajdasz analizowała w swoim referacie jaki skutek dla wolności słowa ma rosnąca rola mediów społecznościowych. Podkreśliła, że do historii przejdzie – jako niedobry przełom – data 8 stycznia 2021 roku. To dzień rozpoczęcia przez media społecznościowe blokady kont prezydenta Donalda Trumpa. Pokaz siły, którą dysponują. Dr Hajdasz mówiła: Z biegiem lat widać coraz wyraźniej, jaką utopią było przekonanie, że to będzie przestrzeń wolności, dyskusji. Dziś kierunek jest odwrotny: tworzy się precyzyjne nowe regulaminy, tworzy się słowa klucze, niejasne określenia i postawy, które są zabronione. Skutkiem są arbitralne decyzje właścicieli, co wolno nam publikować, a co nie, kto może być tam obecny, a kogo się wyklucza. Swoista cenzura dotyka wyłącznie kont związanych z katolickim, konserwatywnym, tradycyjnym światopoglądem. Ona nie ma charakteru pomyłek algorytmu, ale ma cechę planowego wykluczania poglądów katolickich z przestrzeni publicznej. Podała, że w czasie pracy Centrum Monitoringu Wolności prasy SDP w ostatnich latach zanotowano tylko jeden przypadek usunięcia kont organizacji lewicowej: chodziło o promocję narkotyków. Wszystkie przypadki zasadniczo dotyczą kont konserwatywnych i prawicowych. Warto zapamiętać także jej opinię, że z punktu widzenia realnej wolności słowa, ograniczenia obowiązujące w mediach społecznościowych, wprowadzana tam faktyczna cenzura, mają znaczenie kluczowe. Dla większości ludzi wolności jest bowiem tyle, ile tam jej spotkają. Jak się zatem bronić? Doktor Hajdasz wskazuje na konieczność twardego przywoływania polskiej Europejskiej Konwencja Praw Człowieka z 1953 roku, która praktyk cenzorskich zakazuje oraz polskiej Konstytucji, która w Artykule 54 stwierdza jednoznacznie: Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Ksiądz profesor dr hab Tadeusz Guz mówił z kolei „o wpływie ideologii neomarksizmu globalnego na współczesne media”. Ocenił, że słów „neomarksizm” i „neokomunizm” można używać wymiennie, bo obie określają dobrze ideologię, która prowadzi dziś na świecie ofensywę. Nigdy dotąd nie było takiej ideologii, aby jej celem była negacja wszystkiego, przemiana w niebyt, w śmierć. To jest ten przypadek — mówił kapłan.

Redaktor Wojciech Reszczyński skupił się na coraz większym rozjeździe pomiędzy różnymi wersjami opisu rzeczywistości w poszczególnych mediach: Jaką oglądasz telewizję, taką masz wiedzę o świecie. Dzielę media na rządowe i antyrządowe, tak samo jak dzielę partię na polskie i niepolskie — mówił. I dodał: Prawicową, demokratycznie wybraną władzę zaciekle zwalczają media lewicowo-liberalne i totalna opozycja wraz z UE. Ten stan trwa od 2016 roku (…). A przecież nie można zatruwać fałszem umysłów czytelników i widzów. Są instytucje, które powinny zareagować na przykłady skrajne. Taką rolę powinna pełnić Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ale tego nie czyni.

Niezwykle ciekawy, pasjonujący, był też wykład doktora Grzegorza Osińskiego, fizyka kwantowego, informatyka, który pracował też w laboratoriach NASA. Obecnie jest kierownikiem Instytutu Informatyki w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Autor tego referatu postanowił spojrzeć na przemiany cywilizacyjne również z punktu widzenia technologii. Wskazał, że dziś udział młodzieży w widowni telewizji to zaledwie kilka procent – reszta jest w internecie. Pokazywał, jak wielkie koncerny rządzą światowym internetem – w rękach kilku podmiotów jest wszystko, od serwerowni przez sieci światłowodowe po technologie, oprogramowanie, słowem, wszystko, co związane ze współczesnymi cyfrowymi szlakami handlowymi. W czasie pandemii te koncerny przejęły całość komunikacji i całość zarządzania treścią, zarabiają dziś niewyobrażalne pieniądze – setki miliardów dolarów. A idą po więcej, przymierzają się do zakupu koncernów samochodowych — mówił doktor Osiński. Często słyszymy, jak ci się nie podoba to, jak działają wielkie koncerny, stwórz sobie własny. Proszę państwa, kilkanaście miliardów potrzeba na początek, by w ogóle myśleć o rywalizacji. Podkreślił, że „kapitał ma narodowość, ma swoje interesy i ma też swoją ideologię. O tym ostatnim często niesłusznie zapominamy”. Wpływ tych koncernów na politykę będzie tylko rósł. Już dziś są w stanie wyłączyć cały kontynent, co pokazały w Australii. Być może amerykańska kampania prezydencka 2021 była ostatnią kampanią wyborczą wolnego świata. Będą jakieś wojny korporacji, ale nie wybory. Celem tych potęg jest bowiem przejęcie kontroli nad więzami łączącymi wszystkich ludzi.Teraz, po epidemii, to oczywiste. I przestroga doktora Osińskiego: My, chrześcijanie, będziemy za chwilę w nienawiści nie tylko u wielkich potęg, co już się dzieje, ale u wszystkich, bo tak wpływają one na umysły. Co zatem robić? Jaka recepta? Budowanie własnych elementów systemu, choćby niezależnej serwerowni. To można – według autora – zrobić kosztem kilku miliardów dolarów. To by dało pewien bezpiecznik.

W ostatnim wykładzie red. Dariusz Pogorzelski z „Naszego Dziennika” podjął niezwykle gorący temat przymusowej zmiany nazw, określeń, sformułowań, których żąda Nowa Tyrania. W błyskotliwym referacie wskazał, że słowo „religia”, a więc coś uporządkowanego, zamienia się na „duchowość”, która jest uczuciowa, względna. Zamiast szacunku dla wszelkiego „życia” promuje się „witalność”, co wyklucza już słabych i chorych. „Rządzenie” przechodzi w „zarządzanie”. Znika słowo „normalność”, rzekomo obraźliwe. Jest oczywiste, że zmiany cywilizacyjne wymuszają też tworzenie nowych pojęć, terminów. Ale to nie jest przypadek. Tutaj przypomina nam się historia – pamiętamy, że swój język, swoje nowomowy tworzyły niemal wszystkie totalitaryzmy. Inną cechą takich rewolucji jest permanentna zmiana. Nie tylko to, co zastane, ulega zmiany, ale i to, co wprowadzono na początku rewolucji, za chwilę uznaje się za archaiczne — podkreślił redaktor Pogorzelski.

Gdzie w tym wszystkim szukać nadziei? Ojciec Rektor Zdzisław Klafka wskazał: Co robimy, żeby poczuć normalność, spokój, dobro? Jedziemy do domu rodzinnego, tam w rozmowie z mamą, tatą, czujemy się sobą. Tak samo trzeba wrócić do Prawdy, do Słowa Bożego, do Dekalogu — podkreślił rektor WSKSiM.

Źródło: wPolityce.pl

Napisali o nas

Droga krzyżowa na Ślęży – Gość Niedzielny
Nowy Rok na Ślęży – Gość Niedzielny
Radio Rodzina – 7 sierpnia 2017
Sylwester na Ślęży – 1 stycznia 2018
Gość Niedzielny – 10 stycznia 2016
gazetadolnyslask.pl – 25 stycznia 2015
Tygodnik Niedziela – 21 grudnia 2014
Radio Rodzina – 4 grudnia 2014
Gość Niedzielny – 10 sierpnia 2014
Tygodnik Niedziela – 1 grudnia 2013
Gość Niedzielny – 17 listopada 2013
Gość Niedzielny – 28 lipca 2013
Gazeta Wyborcza – 13 czerwca 2013
Gość Niedzielny – 7 kwietnia 2013
Gazeta Wrocławska – 22 luty 2013
Tygodnik Niedziela – nr 34/2012
Tygodnik Niedziela – 21 sierpnia 2011

Odbudowa kościoła