Refleksja: Miłość to droga do pełni człowieczeństwa jako celu ludzkiego życia

Zdjęcie: Z okazji jubileuszu 50-lecia zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego jednej z par – miłośników Ziemi Ślężańskiej. Sulistrowiczki, 9.08.2025

Dziś byliśmy uczestnikami uroczystości jubileuszu 50-lecia zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego jednej z par – miłośników Ziemi Ślężańskiej. Było to wielkie wydarzenie w ich życiu. „Szczęśliwy mąż, który ma dobrą żonę” mówi Syracydes. „Szczęśliwa żona, która ma dobrego męża” mówi samo życie. Małżeństwo jako fundamentalna komórka rodzinna to obiekt zainteresowania również parafii, państwa i Kościoła. Obraz rodziny – pozytywny czy negatywny – decyduje o ogólnym stanie społeczeństwa. Dochodzą nas głosy z zachodu Europy, że małżeństwo w tradycyjnej formie jest tam często kwestionowane. Wielu ludzi w ogóle nie zawiera formalnego związku małżeńskiego, aby nie „ograniczać swojej wolności”. Żyją ze sobą do czasu wzajemnego znudzenia się. Tworzą wspólnoty komuny małżeńskiej. Powstają związki ludzi tej samej płci. Jak oceniać tego rodzaju próby tworzenia nowych form współżycia międzyludzkiego? Są to oczywiście grzechy przeciw naturze. Są one objawem dekadencji, tzw. „cywilizacji euroatlantyckiej” i z pewnością nie uszczęśliwiają człowieka.

Te nowe formy współżycia małżeńskiego to próba poprawiania Pana Boga, z którą chrześcijaństwo nie może się zgodzić. Dlatego nie róbmy tego. Poprawy domaga się człowiek, a nie instytucja. Bóg bowiem stworzył świat mężczyzn i świat kobiet. Obie gruby wzajemnie się potrzebują, dopełniają i ubogacają – nie tylko w dziedzinie przeżyć ciała, lecz również ducha. Zjednoczenie dwojga ludzi różnej płci stanowi naturalny fundament wspólnoty ludzkiej, którą Chrystus podniósł do godności sakramentu. „Małżeństwo, tajemnica to wielka jest, a ja mówię w odniesieniu do człowieka i do Boga” Ef[5,32]. Małżeństwo w naszym chrześcijańskim widzeniu jest więc sakramentem i tajemnicą, czyli rzeczywistością, w którą wchodzi Chrystus ze swoją łaską. Więź łącząca małżonków odtwarza więź łączącą człowieka z Kościołem, a wiemy że jest to więź miłości i nierozerwalnej wierności. Dlatego małżeństwo katolickie zawarte według prawa kościelnego jest nierozerwalne. Mimo trudności jakie często mają miejsce, istnieje realna możliwość zachowania wierności i miłości przez całe życie, przy pomocy łaski Bożej. Pan Jezus głosił „Na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę, dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę, i złączy się ze swoją żoną, i będą jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, a jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela” [Mk 10, 6-9].

Motywem zawarcia małżeństwa jest miłość. Inne relacje jak majątek czy stanowisko nie powinny być istotne. Miłość jako centralna wartość w małżeństwie dotyczy ducha i ciała. Człowiek jest jednością – kocha w myśl nakazu ewangelicznego: „Miłuj bliźniego jak siebie samego” – kocha siebie, jest szczęśliwy, i to szczęście daje drugiej osobie jako dar ofiary. Miłość ta dojrzewa przez lata w ramach wspólnie przeżywanych radości, smutków, trosk i ciężarów codzienności. Jest to droga do pełni człowieczeństwa jako celu ludzkiego życia. Chciałbym przy tej okazji życzyć wszystkim parom małżeńskim, a w szczególności Wam drodzy jubilaci, abyście byli wierni swojemu małżeńskiemu powołaniu i abyście dochowali przysięgi, jaką 50 lat temu złożyliście. Niech Wasza miłość umocniona łaską sakramentu małżeństwa będzie mocniejsza od wszelkich trudności i kryzysów.

Refleksja: W planach Bożych rodzina katolicka jest małym kościołem, naród jest rodziną wielu rodzin, ludzkość zaś jest rodziną wielu narodów

Zdjęcie: Powitanie pielgrzymów z relikwiarzem Matki Bożej z Nazaretu. Sanktuarium w Sulistrowiczkach, 2025

Człowiek – istota rozumna i wolna – kocha wszystkich ludzi. Najbardziej jednak najbliższych. „Bóg i Ojczyzna są to najwyższe wartości ludzkie. Gdzie miłość Ojczyzny gaśnie, tam przychodzą czasy łotrów i szaleńców” – powiedział Henryk Sienkiewicz. „Polska jest tam, gdzie biją polskie serca” – przypomniał Św. Jan Paweł II polskiej emigracji w Anglii. Zdrada ojczyzny jest największym złem i hańbą. Pan Jezus urodził się w konkretnym narodzie, który kochał. Podobnie „Św. Paweł miłował swój naród, widząc przy tym wady” [Rz 9,1-3]. Św. Jan Paweł II służył całemu chrześcijaństwu, jednak jako papież czuł silną więź z Polską, którą często podkreślał. Chrześcijaństwo jest religią uniwersalną, traktuje jednak miłość do Ojczyzny jako cnotę moralną, odrzuca zaś szowinizm. Miłość Ojczyzny zobowiązuje do poznania jej dziejów i troski o jej dobro. W razie zagrożenia winniśmy jej bronić nawet za cenę własnego życia.

Ludzkość od zarania dziejów zmierzała ku jedności. Jedną z form tej jedności jest Unia Europejska, która powinna być rodziną narodów, z których każdy wnosi do wspólnoty bogactwo swej kultury. Wypaczenie takiej jedności byłoby przekreśleniem wartości i tożsamości narodowych. „Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha” – powiedział Św. Jan Paweł II. Trwałym fundamentem jedności mogą być tylko wartości uniwersalne, a takie reprezentuje jedynie chrześcijaństwo. Nasza cywilizacja euroatlantycka została utworzona przez chrześcijaństwo, które inspirowało się kulturą grecką, kulturą bliskiego wschodu, prawem rzymskim i wszystkim tym, co było dobre w dotychczasowych cywilizacjach. Cywilizacje jednak rozpadają się zawsze od wewnątrz, bo ludzi ogarnia niemoc. Bo rodziny tracą swoje znaczenie – rozpadają się, dochodzi do rozwodów, do porzucenia dzieci przez ojców i matki. Ludzie myślą jedynie o przyjemnościach, o zarobkach, o seksie i zakupach. Taka cywilizacja się nie ostoi. W momencie, gdy ta cywilizacja staje się słaba przychodzą siły z zewnątrz doprowadzając ją do upadku. Kto wie, czy nie spotka to również współczesnej Europy – czy nie przyjdzie inna religia by zaprowadzić w Europie swój porządek?

Dlatego my, chrześcijanie, nie możemy okazać się zbyt słabi. Powinniśmy bronić naszej wiary oraz myśleć o Bożych Przykazaniach zamiast o sprawach, które podpowiada nam zły duch. Mamy być wierni wierze Chrystusowej, która kształtowała Europę – zwłaszcza nasz naród – od ponad 1000 lat. Dzięki Kościołowi katolickiemu na przestrzeni wieków, pomimo trudnej historii zachowaliśmy naszą narodową tożsamość, jesteśmy Polakami i mamy wielką narodową kulturę. Niech ona nie skończy się w tym stuleciu, lecz niech rozwija się i trwa przez następne pokolenia. W planach Bożych rodzina katolicka jest małym kościołem, naród jest rodziną wielu rodzin, ludzkość zaś jest rodziną wielu narodów. Obyśmy tę Bożą myśl poprawnie realizowali, w zgodzie z Dekalogiem i Ewangelią.

Refleksja: Człowiek wolny potrafi oprzeć się temu, co niszczy jego duszę

Szczęść Boże, Kochani!

Serdecznie dziękuję Wam za każde dobre słowo, modlitwę i życzenia, które skierowaliście do mnie z okazji moich 82. urodzin. To wielka radość mieć obok siebie tylu życzliwych ludzi, którzy pamiętają i wspierają mnie swoją modlitwą.

Choć lata lecą, Pan Bóg wciąż daje mi siły, abym mógł odprawiać Msze Święte na Ślęży i w Sulistrowiczkach, opiekować się naszymi kościołami i pisać kolejną książkę, która – mam nadzieję – przyniesie wielu osobom duchowe umocnienie oraz pogłębienie wiary. Niech dobry Bóg wynagrodzi Wam Waszą dobroć, obdarza zdrowiem, pokojem serca i błogosławi w każdej chwili życia.

Z wdzięczną modlitwą i serdecznym pozdrowieniem,
Ks. prał. dr Ryszard Staszak

Zdjęcie: Siostra Zuzanna Kaudyk – misjonarka z Boliwii razem z drugą siostrą elżbietanką – z wizytą w naszej parafii. Sulistrowiczki, 27.07.2025

W dzisiejszych czasach spotyka się ludzi, którzy swoje chrześcijaństwo sprowadzają do zasady: „Chrystus – tak, Kościół – nie”. Odrzucając Kościół faktycznie rezygnują oni z Chrystusa, który przecież uobecnia się i działa zbawczo poprzez pośrednictwo Kościoła. Dlatego poza Kościołem nie ma zbawienia. Prawdę tę przypomina nam Kongregacja Wiary w deklaracji „Dominus Jesus – o jedności i powszechności Chrystusa i Kościoła” (6.08.2000). Niektórzy katolicy nie rozumieją czym jest Kościół. Dobrze, że chociaż dostrzegają konieczność Chrystusa jako drogi prawdy i życia chrześcijańskiego. Częstym błędem w postawie katolików jest skrajny subiektywizm. Traktują oni naukę Chrystusa i zasady moralne selektywnie. Akceptują to, co odpowiada ich poglądom, a czasem i słabościom np. w dziedzinie życia seksualnego, zapominając o tym, że chrześcijaństwo nie jest pomysłem ludzkim, lecz dziełem i darem od Boga – można Go nie przyjąć, ale nie można tej rzeczywistości ani pomniejszać, ani zmieniać. Są i tacy katolicy, a właściwie pseudokatolicy, którzy mówią „jestem wierzący, ale niepraktykujący” – w takim stwierdzeniu jest niekonsekwencja. Jeśli ktoś naprawdę wierzy, to przynajmniej próbuje praktykować. Jeśli nie praktykuje, to trudno mówić o wierze. Zacieśnianie chrześcijaństwa tylko do ram jednostki, to traktowanie wiary jako sprawy prywatnej danej osoby – a to jest błędem. Faktycznie chrześcijaństwo przenika wszystkich ludzi i wszystkie dziedziny życia.

Człowiek jest istotą społeczną, dlatego działalność katolika – społeczna, ekonomiczna i polityczna – również podlega zasadom moralności chrześcijańskiej. Chodzi nie o klerykalizację tych dziedzin, lecz ich chrystianizację. Zwolennicy konsumpcjonizmu zacieśniają horyzont swojego widzenia jedynie do ram życia na ziemi – seks, pieniądze i zabawa. Dla nich Kościół jest jedną z wielu instytucji usługowych, w którym „załatwia się” np. rejestrację chrztów, ślubów i zgonów. W obliczu wielu zagrożeń dla Kościoła, chrześcijanie winni widzieć i poczuwać się do odpowiedzialności za jego oblicze poprzez świętość osobistą i klimat życia chrześcijańskiego w naszych rodzinach oraz w mas-mediach. To my jesteśmy odpowiedzialni za stan naszych parafii i diecezji. Pamiętajmy o potrzebach naszego Kościoła, jego dziełach i zadaniach. Niechęć do Kościoła wyrasta z nieznajomości chrześcijaństwa lub z braków moralnych u ludzi, którzy tę niechęć reprezentują. Pan Jezus ostrzega – biada światu z powodu zgorszeń. „Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie” [Mt 18,7]. Ogromną nienawiść do Kościoła budzi zły duch, który dysponuje licznymi ośrodkami mediów, urabia kłamliwą opinię, a wykorzystując słabości ludzkie ukazuje fałszywy obraz chrześcijaństwa. Działa w zorganizowany sposób, dysponując wielkimi środkami. Kościół tymczasem piętnuje wszelkie odejścia od Prawa Bożego, błędne filozofie życia czy zagłuszanie sumienia. Statystyki notują największą liczbę ateistów w wieku 20-50 lat – chcieliby oni, aby Boga i odpowiedzialności za złe życie nie było. Tymczasem nie wolno nam dopasowywać swoich poglądów do tych opinii. Brońmy się przed ateizmem i dechrystianizacją naszego życia. Nie wstydźmy się przyznać do Chrystusa, bądźmy Jego świadkami. Nie bójmy się powiedzieć „nie” temu złu, które nas kusi ze wszystkich stron. Człowiek wolny potrafi oprzeć się temu, co niszczy jego duszę.

Refleksja: Pielgrzymka jest drogą wgłąb duszy, aby umocnić więź z Bogiem

Zdjęcie: Wyjazd naszej młodzieży spod plebanii w Sulistrowicach na jubileuszową pielgrzymkę do Rzymu, 26.07.2025 r.

Z naszej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sulistrowicach wyruszyła jubileuszowa pielgrzymka ministrantów wraz z nowym proboszczem ks. Jakubem Bartczakiem do Rzymu. W programie odbędzie się największe jak dotąd spotkanie młodzieży z Papieżem Leonem XIV na Tor Vegata, modlitwa przy grobie Św. Jana Pawła II, zwiedzanie Rzymu, miejsc świętych i bazylik: Św. Piotra, Św. Pawła, Matki Bożej Śnieżnej czy Św. Jana na Lateranie. Młodzi przybywający do Rzymu z całego świata będą mogli wziąć udział w licznych adoracjach, koncertach, warsztatach i spektaklach inspirowanych życiorysami świętych. Ideą Jubileuszu Młodych jest „Dialog z Miastem”. Oprócz wspólnej modlitwy z Ojcem Świętym, będą spotkania z rówieśnikami, którzy wyznają tę samą wiarę w innym języku, a często także w zupełnie innych warunkach życia. Wiele spośród propozycji przygotowanych przez organizatorów ma pomóc młodym ludziom lepiej poznać postacie niektórych świętych, np. Rodzina Paulistów przygotowała warsztaty i wystawę poświęconą św. Pawłowi, która będzie dostępna przed Bazyliką Św. Pawła za Murami. Misjonarki Miłości zapraszają do zwiedzania pokojów, w których mieszkała Św. Matka Teresa z Kalkuty podczas pobytów w Rzymie oraz do modlitwy przy jej relikwiach. W Bazylice Matki Bożej sopra Minerva wystawiona będzie trumna z ciałem bł. Pier Giorgia Frassatiego. Wspólnota Duc in Altum zaprezentuje spektakle, poświęcone życiu Św. Tereski z Lisieux, z kolei grupa teatralna Le Reflet przygotowała inscenizację dramatu „Przed sklepem jubilera” Karola Wojtyły. W czasie tygodniowego spotkania w Rzymie w wielu kościołach będą trwały adoracje i czuwania modlitewne – animowane przez rozmaite ruchy i wspólnoty.

Pamiętajmy, że pielgrzymka jest wędrówką do miejsca Świętego, gdzie Bóg ujawnia swoją obecność poprzez nadzwyczajne dary. Nie jest to więc zwykła turystyka, lecz przeżycie religijne. Pielgrzymka jest drogą wgłąb duszy, aby umocnić więź z Bogiem. Pielgrzymka jest znakiem przemijania człowieka. Życie ludzkie jest wędrówką. „Nie mamy tu trwałego miejsca, trwałego miasta, ale szukamy tego, który miał przyjść” [Hbr 13,14]. Pielgrzymka jest zatem znakiem miłości człowieka do Boga i miłości do drugiego człowieka. Pielgrzymka zbliża do Boga i wzajemnie ludzi do siebie. Jest też znakiem pokuty.

Dziś młodzi ludzie często stoją na rozdrożu pomiędzy wartościami wpajanymi w katolickim domu rodzinnym, a anarchią moralną. Efektem tego w dorosłym życiu jest to, że żyją w ciągłym pośpiechu oddalając się od innych, a za pieniądze często gotowi są sprzedać najważniejsze wartości – nie odróżniając dobra od zła, a zabijając swoje sumienie tracą poczcie sensu życia. I to właśnie podczas pielgrzymki młodzi ludzie mają okazję uświadomić sobie, że tylko w Bogu, tylko w wierze oraz w nauce głoszonej przez Kościół Katolicki jest nadzieja na moralne i wartościowe odbudowanie życia. Wszelkie zło możemy bowiem zwyciężyć z pomocą Chrystusa. Podczas pielgrzymki do Rzymu nasi młodzi parafianie oraz przybysze z całego świata będą mogli ugruntować wiedzę o tym, że chrześcijaństwo zawsze buduje się na miłości do Boga i szacunku do drugiego człowieka, że Bóg nie zawodzi – czasem zawodzi człowiek, zresztą ze szkodą dla siebie. Dlatego powinniśmy poprawiać siebie i to czynimy w ramach życia chrześcijańskiego.

Budujmy nasze życie mądrze i odpowiedzialnie w oparciu o Ewangelię, z Chrystusem na wzór Matki Najświętszej, korzystając z doświadczenia i pomocy Świętych i Błogosławionych. Chrystus bowiem jest architektem, kamieniem węgielnym i lekarzem naszego życia, jest też naszym przyjacielem. Z Chrystusem planujmy życie, pokonujmy trudności, bo On prowadzi nas do Domu Ojca Niebieskiego. Przypominam, że to w co mamy wierzyć zawarte jest w Credo, to jak mamy się modlić przekazane zostało nam w Modlitwie Pańskiej „ Ojcze Nasz”, a to jak mamy postępować otrzymaliśmy w Dekalogu. Są to trzy najważniejsze fundamenty naszej wiary.

Refleksja: Prawdziwa reforma Kościoła nie polega na zmianie struktur – należy zacząć ją od siebie

Zdjęcie: Członkowie Domowego Kościoła z Poznania przed Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach, 24.07.2024 r.

Proces synodalny trwa, a Stolca Apostolska oczekuje dalszej transformacji Kościoła. Bardzo często słyszy się dziś opinie, że Kościół przeżywa kryzys i że jest potrzebna reforma. Na czym ta reforma ma polegać? W każdej epoce były takie kryzysy dlatego, że walkę dobra ze złem każde pokolenie podejmuje na nowo. Każde pokolenie i każdy człowiek musi podejmować tę walkę ze złem, dlatego ten kryzys będzie obecny zawsze. Kościół musi się stale reformować, ale prawdziwa reforma Kościoła nie polega na zmianie struktur, bo to jest drugorzędna sprawa. Podstawową sprawą jest nawrócenie ludzkich serc. I tę reformę należy zacząć od siebie, od swojego życia duchowego i fizycznego, od swojego stosunku do bliźnich, od swojego stosunku do żywych obowiązków, do społeczeństwa, do kultury, do polityki, do posiadania i używania dóbr doczesnych. Każdy musi zacząć reformę od siebie – nie żądać od papieża czy biskupa, by zmieniał obowiązujące w Kościele zasady. Potrzebne jest dziś bowiem nawrócenie wszystkich – polskich rodzin, by byli prawdziwymi naśladowcami Jezusa Chrystusa. Potrzebne jest nawrócenie naszej polskiej młodzieży – ideowo i moralnie. Potrzebne jest też nawrócenie naszych polityków, aby myśleli kategoriami „dobra wspólnego” – tzw. „bonum commune” [łac] – w kontekście filozofii i etyki, odnosi się do korzyści i pomyślności, które dotyczą całej społeczności, a nie tylko jednostek. Pojęcie to ma głębokie korzenie w historii i jest fundamentalne w prawie kanonicznym oraz świeckim. Potrzebne jest nawracanie pracowników, urzędników, lekarzy, duchownych, nauczycieli i wszystkich innych. Nawrócenie potrzebne jest każdemu z nas.

Jak stworzyć świat lepszym? Reformę otaczającego nas świata rozpoczynamy nie od innych, ale od siebie. To my mamy stawać się lepsi, uczciwsi, bardziej miłosierni, życzliwsi dla bliźnich, na serio traktujący swoje życiowe obowiązki. To my mamy nawracać się do Boga. To my musimy na serio traktować sprawy naszej duchowości, która cenniejsza jest niż wszystkie skarby tego świata. Dlatego nie bójmy się wyznawać grzechy i żałować za nie. Nie bójmy się dokonywać zadośćuczynienia. Nie bójmy się też zaczynać od nowa. Kościół katolicki może i powinien dokonywać zmian w sprawach duszpasterskich, w kwestiach docierania do ludzi czy w sposobach przekazywania wiary – w tych kwestiach Kościół musi wychodzić naprzeciw nowym czasom i nowym problemom. Natomiast w sprawach wiary i moralności Kościół jest niezmienny – tak jak powiedział Św. Jan Paweł II: „Krzyż trwa, choć świat się zmienia”. Teologowie co prawda mogą się spierać na temat poszczególnych kwestii ideowych i mogą się też mylić, natomiast to w co mamy wierzyć od tysiącleci zawarte jest w Credo, to jak mamy się modlić przekazane zostało nam w Modlitwie Pańskiej „Ojcze Nasz”, a to jak mamy postępować otrzymaliśmy w Dekalogu – Dziesięciu Przykazaniach Bożych. To są trzy najważniejsze fundamenty naszej wiary. Chrystus powiedział do Piotra: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” [Mt 16,19]. Oznacza to, że to, co Kościół uznaje za grzech, jest uznawane za grzech w niebie, a to, co Kościół uznaje za przebaczone i dopuszczalne, jest również przebaczone w niebie. Dlatego nie należy się bać nawet wrogów, jeżeli nasze prawe, dobrze ukształtowane chrześcijańskie sumienie sprawia, że unikamy grzechów i zaniedbań, a także jeśli robimy wszystko co w naszej mocy, by służyć Bogu i bliźnim. Dla odrodzenia moralnego Polski potrzebna jest dziś głęboka wiara, miłość i wierność naszym chrześcijańskim korzeniom.