Szczęść Boże, Kochani!

Serdecznie dziękuję Wam za każde dobre słowo, modlitwę i życzenia, które skierowaliście do mnie z okazji moich 82. urodzin. To wielka radość mieć obok siebie tylu życzliwych ludzi, którzy pamiętają i wspierają mnie swoją modlitwą.

Choć lata lecą, Pan Bóg wciąż daje mi siły, abym mógł odprawiać Msze Święte na Ślęży i w Sulistrowiczkach, opiekować się naszymi kościołami i pisać kolejną książkę, która – mam nadzieję – przyniesie wielu osobom duchowe umocnienie oraz pogłębienie wiary. Niech dobry Bóg wynagrodzi Wam Waszą dobroć, obdarza zdrowiem, pokojem serca i błogosławi w każdej chwili życia.

Z wdzięczną modlitwą i serdecznym pozdrowieniem,
Ks. prał. dr Ryszard Staszak

Zdjęcie: Siostra Zuzanna Kaudyk – misjonarka z Boliwii razem z drugą siostrą elżbietanką – z wizytą w naszej parafii. Sulistrowiczki, 27.07.2025

W dzisiejszych czasach spotyka się ludzi, którzy swoje chrześcijaństwo sprowadzają do zasady: „Chrystus – tak, Kościół – nie”. Odrzucając Kościół faktycznie rezygnują oni z Chrystusa, który przecież uobecnia się i działa zbawczo poprzez pośrednictwo Kościoła. Dlatego poza Kościołem nie ma zbawienia. Prawdę tę przypomina nam Kongregacja Wiary w deklaracji „Dominus Jesus – o jedności i powszechności Chrystusa i Kościoła” (6.08.2000). Niektórzy katolicy nie rozumieją czym jest Kościół. Dobrze, że chociaż dostrzegają konieczność Chrystusa jako drogi prawdy i życia chrześcijańskiego. Częstym błędem w postawie katolików jest skrajny subiektywizm. Traktują oni naukę Chrystusa i zasady moralne selektywnie. Akceptują to, co odpowiada ich poglądom, a czasem i słabościom np. w dziedzinie życia seksualnego, zapominając o tym, że chrześcijaństwo nie jest pomysłem ludzkim, lecz dziełem i darem od Boga – można Go nie przyjąć, ale nie można tej rzeczywistości ani pomniejszać, ani zmieniać. Są i tacy katolicy, a właściwie pseudokatolicy, którzy mówią „jestem wierzący, ale niepraktykujący” – w takim stwierdzeniu jest niekonsekwencja. Jeśli ktoś naprawdę wierzy, to przynajmniej próbuje praktykować. Jeśli nie praktykuje, to trudno mówić o wierze. Zacieśnianie chrześcijaństwa tylko do ram jednostki, to traktowanie wiary jako sprawy prywatnej danej osoby – a to jest błędem. Faktycznie chrześcijaństwo przenika wszystkich ludzi i wszystkie dziedziny życia.

Człowiek jest istotą społeczną, dlatego działalność katolika – społeczna, ekonomiczna i polityczna – również podlega zasadom moralności chrześcijańskiej. Chodzi nie o klerykalizację tych dziedzin, lecz ich chrystianizację. Zwolennicy konsumpcjonizmu zacieśniają horyzont swojego widzenia jedynie do ram życia na ziemi – seks, pieniądze i zabawa. Dla nich Kościół jest jedną z wielu instytucji usługowych, w którym „załatwia się” np. rejestrację chrztów, ślubów i zgonów. W obliczu wielu zagrożeń dla Kościoła, chrześcijanie winni widzieć i poczuwać się do odpowiedzialności za jego oblicze poprzez świętość osobistą i klimat życia chrześcijańskiego w naszych rodzinach oraz w mas-mediach. To my jesteśmy odpowiedzialni za stan naszych parafii i diecezji. Pamiętajmy o potrzebach naszego Kościoła, jego dziełach i zadaniach. Niechęć do Kościoła wyrasta z nieznajomości chrześcijaństwa lub z braków moralnych u ludzi, którzy tę niechęć reprezentują. Pan Jezus ostrzega – biada światu z powodu zgorszeń. „Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie” [Mt 18,7]. Ogromną nienawiść do Kościoła budzi zły duch, który dysponuje licznymi ośrodkami mediów, urabia kłamliwą opinię, a wykorzystując słabości ludzkie ukazuje fałszywy obraz chrześcijaństwa. Działa w zorganizowany sposób, dysponując wielkimi środkami. Kościół tymczasem piętnuje wszelkie odejścia od Prawa Bożego, błędne filozofie życia czy zagłuszanie sumienia. Statystyki notują największą liczbę ateistów w wieku 20-50 lat – chcieliby oni, aby Boga i odpowiedzialności za złe życie nie było. Tymczasem nie wolno nam dopasowywać swoich poglądów do tych opinii. Brońmy się przed ateizmem i dechrystianizacją naszego życia. Nie wstydźmy się przyznać do Chrystusa, bądźmy Jego świadkami. Nie bójmy się powiedzieć „nie” temu złu, które nas kusi ze wszystkich stron. Człowiek wolny potrafi oprzeć się temu, co niszczy jego duszę.