Refleksja: W rodzinie konieczna jest stała formacja religijna, otwarcie ku Chrystusowi, wspólna modlitwa i Eucharystia

Zdjęcie: Spotkanie z moim wieloletnim przyjacielem ks. dr Bolesławem Lasockim i jego rodziną w kościele na Ślęży, 2025

Prezydent Karol Nawrocki w czwartek w Łodzi wziął udział w Kongresie Przyszłości Narodowej. Powołał tam Radę Młodzieży i zapowiedział, że będzie wsłuchiwał się w jej głos. Zapytany czym jest nowoczesny patriotyzm powiedział: „Patriotyzm jest po prostu miłością do Ojczyzny, do wspólnoty narodowej, do narodu i do wartości, które stoją za tym narodem. Niezależnie od tego, jaki to jest wiek, to emocja jest ta sama”. W zeszłym tygodniu pisałem o tym, że największą siłą i gwarancją bytu narodowego jest rodzina. Jaka rodzina taki Kościół i takie państwo. W naszych czasach trzeba jej szczególnie bronić, zwłaszcza patrząc na to jak wiele małżeństw się rozpada, dlatego dziś chciałbym rozwinąć tę myśl. Kościół docenia wartość rodziny i pomaga w jej funkcjonowaniu – wpaja dobre wartości, przygotowuje młodych do małżeństwa, prowadzi poradnie życia rodzinnego działające przy parafiach. Motywem zawarcia małżeństwa powinna być miłość. Decyzję podejmują młodzi biorąc pod uwagę rady życzliwych im ludzi, zwłaszcza rodziców. Miłość jako centralna wartość w małżeństwie dotyczy i ducha i ciała. Katolik kocha w myśl nakazu ewangelicznego – „Miłuj bliźniego jak siebie samego” czyli kocha siebie i jest szczęśliwy – i to szczęście daje drugiej osobie, jako dar ofiarny. Miłość ta dojrzewa przez lata w ramach wspólnie przeżywanych radości, smutków trosk i ciężarów życia. Jest drogą do pełni człowieczeństwa jako celu ludzkiego życia.

Małżeństwo to najbardziej pierwotny związek dwojga osób różnej płci, zgodnie z wolą Stwórcy: „Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” [Rdz 2,24]. Chrystus uświęcił związek małżeński swoją łaską, podnosząc małżeństwo do godności sakramentu. Jest faktem, że wiele małżeństw współcześnie się rozpada. Z różnych stron uderzają w nie niszczące fale zła. Trzeba to zagrożenie widzieć i się przed nim odpowiednio zabezpieczyć, aby uniknąć tragedii rozbicia wspólnoty ducha i ciała, jaką jest małżeństwo chrześcijańskie. Małżeństwu zagrażają: brak przygotowania do życia we wspólnocie, niezdrowy klimat społeczny, trudności związane z mieszkaniem, brak pracy, egoizm, brak ducha ofiary, choroby, niedobór psychiczny oraz brak łaski Bożej. W ostatnich latach model rodziny znacznie się zmienił. Dawniej rodzina była duża, stanowiła często wspólnotę pracy, a jej życie toczyło się wg ustalonych zwyczajów. Rodzina była wówczas względnie stabilna. Dziś rodzice pracując często pozostawiają dzieci bez opieki, dlatego współczesna rodzina potrzebuje więzi duchowej – jako istotnego spoidła jej jedności, gdyż inne więzy często nie istnieją. Zmianie uległa również pozycja kobiety, dawny układ – mąż głową, żona sercem rodziny – zmienił się radykalnie.

Należy pielęgnować wszelkie zewnętrzne przejawy jedności małżeńskiej, które je scalają – wspólne posiłki, uroczystości rodzinne, rocznice czy święta religijne. Pamiętajmy, że pojawiające się dziecko w ogromnym stopniu przyczynia się do trwałości więzi małżeńskiej. Rodzi się wówczas solidaryzm rodzicielski i współodpowiedzialność za rozwój rodziny. Łączy wspólna troska o rodzinę, która staje się szkołą większego człowieczeństwa. W rodzinie konieczna jest stała formacja religijna, otwarcie ku Chrystusowi, wspólna modlitwa i Eucharystia. Bez łaski Bożej człowiek nie jest w stanie przez dłuższy czas zachować nawet prawa natury – dowodów na to dostarcza codzienne życie. Miłość małżeńska jest trudna, domaga się obustronnej troski, wysiłku i pielęgnacji, ale tylko w jej promieniach można przeżyć prawdziwe, rodzinne szczęście. Rodzina jest pierwszą szkołą w formacji młodego człowieka. Jest również fundamentalną komórką narodu i ludzkości. W rodzinie dziecko kształtuje swoje sumienie, uczy się modlitwy od rodziców, przejmuje wiarę i obyczaje chrześcijańskie, dlatego rodzina i małżeństwa musimy dziś bronić w sposób szczególny i się za nie modlić.

Refleksja: Rodzina jest największą siłą narodu i Kościoła

Zdjęcie: Przy rzeźbie Św. Jakuba autorstwa Andrzeja Bukowskiego z Kościeliska w kościele na Ślęży. Październik 2025

W ostatnim felietonie pisałem o tym, że rodzina jest fundamentem życia społecznego. Rodzina jest największą siłą narodu i największą gwarancją bytu narodowego. Wiara Chrystusowa jest potężną siłą w życiu każdego chrześcijanina. To dzięki wierze Chrystusowej nasz naród przetrwał 1000 lat swojej niezwykłej, trudnej historii. Zachował wszystkie wartości naszej narodowej kultury i cywilizacji. Każdy chrześcijanin powinien czuć się dumny z tego, że jest człowiekiem wierzącym. Św. Jan Paweł II na początku swojego pontyfikatu, będąc z pieszą pielgrzymką w Polsce cytował słowa wybitnego kaznodziei narodowego Piotra Skargi. Mówił, że „Polska jest jak dąb kilkusetletni, którego nie obaliły żadne burze, żadne wichry, bo jego korzeniem jest Chrystus”. Historia nie raz pokazała nam, że dopóki korzeniem naszej cywilizacji będzie Chrystus, nikt nas nie obali i nikt nie zniszczy naszej kultury, świadomości narodowej i wartości, dzięki którym przetrwaliśmy naszą trudną historię.

Podstawową wspólnotą ojczystą jest rodzina. To w niej się rodzimy i wychowujemy. Dla pełnego rozwoju człowieka konieczna jest natomiast rodzina rodzin, którą jest ojczyzna. Przypominam – rodzina jest małym kościołem, naród jest rodziną rodzin, a ludzkość zaś jest rodziną wielu narodów. Obyśmy tę Bożą myśl poprawnie odczytywali i realizowali. Miłość do własnej rodziny wyrasta bezpośrednio z natury ludzkiej. Miłość do ojczyzny jest natomiast poszerzoną miłością rodzinną. Zdrada ojczyzny jest największą hańbą. Bóg, rodzice i ojczyzna – to najwyższe wartości dla człowieka, dlatego w obronie zagrożonej ojczyzny mamy obowiązek poświęcić nawet życie. Dlatego na sztandarach wojskowych zamieszczamy słowa „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Miłość ojczyzny to nie tylko sfera uczuć, realizujemy ją przede wszystkim przez uczciwe spełnianie swoich zadań życiowych – głównie obywatelskich, zawodowych, ale też poprzez troskę o wychowanie młodego pokolenia i dbałość o dobro wspólne – tzw. „bonum commune”.

Św. Jan Paweł II mimo tego, że był pasterzem całego uniwersalnego Kościoła, czuł się członkiem naszego polskiego narodu, a jego dobro bardzo leżało mu na sercu. Prymas Stefan Wyszyński powiedział przed swoim więzieniem w kazaniu w 1953 roku: „Kocham ojczyznę więcej niż własne serce, i wszystko co czynię dla Kościoła – czynię dla niej”. Wiemy, że te słowa miały pokrycie w całym jego życiu. Pamiętajmy, mamy obowiązek modlić się za ojczyznę, za naszych rodaków, zwłaszcza z okazji świąt narodowych, a wychowanie młodego pokolenia w duchu szacunku i miłości dla wartości ojczystych, takich jak język, dzieje historyczne, obyczaje, religia czy dzieła kultury, jest zadaniem nas wszystkich.

Refleksja: Jeśli rodziny zżera kryzys, to zniszczeniu ulegają także tworzone przez rodziny państwa i narody

Zdjęcie: Na placu na szczycie Ślęży przed kościołem, po niedzielnej Mszy Świętej, wrzesień 2025

Punktem moich dzisiejszych rozważań jest rodzina, która stanowi fundament Kościoła oraz państwa. Miłość rodzinna jest sprawą o podstawowym znaczeniu dla ludzkiego szczęścia. Ważniejsza jest niż pieniądze czy kariera zawodowa. W ciągu swojej długiej historii ludzkość przeżywała rozmaite klęski wynikające z głodu, chorób, a przede wszystkim z okrutnych wojen. W dzisiejszych społeczeństwach żyjących w kręgu cywilizacji euroatlantyckiej, tzw. cywilizacji zachodniej dochodzi do licznych klęsk, które trapią współczesnych ludzi. Takich klęsk jest wiele – bezrobocie, alkoholizm, narkomania, wojny, terroryzm, przestępczość czy rozmaite prześladowania. Do tych wszystkich nieszczęść dochodzi klęska szczególnie groźna, wyniszczająca tkankę narodów – kryzys i rozpad bardzo wielu współczesnych rodzin. Rozpad rodziny nie może być porównany z rozpadem jakiejkolwiek innej instytucji, społeczności czy partii, ponieważ to właśnie rodzina jest jedyną społecznością naturalną, a nie sztucznie wytworzą przez człowieka. Rodzina jest społecznością utworzoną przez samego Boga, jest pomysłem Boga. Z woli Boga urodziliśmy się kobietami i mężczyznami po to, aby żyć we wspólnocie małżeńskiej. Celem rodziny zaś jest zrodzenie i wychowanie dzieci oraz podtrzymywanie miłości i zobowiązania do wzajemnej wierności między małżonkami.

Rodzina jest nie tylko instytucją w sensie prawnym, społecznym i ekonomicznym, lecz także naturalną wspólnotą, najlepszą z możliwych, zdolną do nauczania i przekazywania rozmaitych wartości, niezbędnych do życia – moralnych, kulturalnych, intelektualnych, społecznych, patriotycznych, ekonomicznych i religijnych. Mamy wiele dowodów historycznych na to, że przede wszystkim od stanu rodziny zależy stan państw i narodów. Jeśli rodziny są zdrowe fizycznie i moralnie, to naród, który one stanowią przetrwa każdą klęskę – tak było z naszym polskim narodem przeżywającym w swoich dziejach trudne lata i wieki. Natomiast jeśli rodziny zżera kryzys, jeśli ulega osłabieniu i rozbiciu, to zniszczeniu ulegają także tworzone przez rodziny państwa i narody. To nie przypadek, że z rodzin zniszczonych przez nałóg, pokaleczonych moralnie, rozbitych i sponiewieranych duchowo wychodzą nieszczęśliwi młodzi ludzie, którzy nie wiedzą co to ciepło rodzinne, co to uczciwość, pracowitość czy wzajemna życzliwość. Później często stoją na rozdrożu pomiędzy wartościami wpajanymi w domu rodzinnym, a anarchią moralną. W efekcie tego w dorosłym życiu ludzie żyją w ciągłym pośpiechu, oddalają się od innych, za pieniądze często gotowi są sprzedać najważniejsze wartości, nie odróżniają dobra od zła, a zabijając swoje sumienie tracą poczcie sensu życia.

Bez żadnej przesady muszę stwierdzić, że rodzina jest fundamentem życia społecznego i dobrej rodziny nie zastąpią żadne, nawet najlepsze instytucje wychowawcze czy opiekuńcze. Tylko rodzina trwała, oparta na nienaruszalnych zasadach moralnych, na kulturze osobistej małżonków, na ich wzajemnych zaufaniu i miłości może spełnić kluczowe dla nich zadanie – urodzić i wychować pokolenie uczciwych, pracowitych, religijnych i kochających swoją ojczyznę ludzi. Rodzina uczy szacunku dla prawa, odpowiedzialności za siebie i innych oraz bojaźni Bożej. Nasze rodziny chrześcijańskie powinny pełnić rolę „ewangelicznych drożdży” w życiu naszego narodu, być pomocą i wzorem do naśladowania dla rodzin słabszych. Pamiętajmy, że tylko w Bogu, w wierze oraz w nauce głoszonej przez Kościół Katolicki jest nadzieja na zbudowanie wartościowej moralnie, zdrowej rodziny. Wszelkie zło możemy przezwyciężyć z pomocą Chrystusa, bo kiedy przychodzi On do naszej duszy, przychodzi również do naszej rodziny.

Refleksja: Kultura potrzebuje religii, aby jej przejawy miały wartość nie tylko ziemską, lecz również wieczną

Zdjęcie: Po niedzielnej Mszy Świętej w kościele na Ślęży, 28.09.2025 r.

Kultura polska od początków istnienia państwa polskiego jest związana z Kościołem rzymskokatolickim. Nasza państwowość rozpoczęła się od chrztu Polski przyjętego przez Mieszka I w 966 roku. Następnie w 1000 roku podczas zjazdu gnieźnieńskiego ustanowiono biskupstwo we Wrocławiu (obok krakowskiego i kołobrzeskiego), podległe metropolii w Gnieźnie. Państwowość została ugruntowana poprzez koronację Bolesława Chrobrego w 1025 roku, której tysięczną rocznicę obchodzimy w tym roku. Dlatego chrześcijańskie wartości regilijno-moralne zakorzeniły się głęboko w polskim obyczaju i pobożności, np. Boże Narodzenie, kolędy, Wielki Post, kult Maryjny itd. Również język polski zawdzięcza dożo ludziom Kościoła – warto przypomnieć Mikołaja Reja („Postylla”), Jana Kochanowskiego („Psalmy”), księdza Jakuba Wujka (Przekład Biblii – ubogacił nową mowę ojczystą systemem biblijnym). Znamy w naszych dziejach mesjanizm romantyków polskich, np. „Rota” Marii Konopnickiej („Tak mi dopomóż Bóg”), A. Feliński „Boże coś Polskę” również wyrósł z chrześcijańskiego ducha. Charakterystycznym znakiem polskiej kultury jest duch tolerancji religijnej. Znamieniem Rzeczypospolitej Trojga Narodów było umiłowanie wolności – mam na myśli wolność jednostki, narodu, otwarcie na wartości płynące z zewnątrz, krytycyzm w ocenie siebie itd.

Kultura jest duszą narodu. To ona decyduje o jego tożsamości. Św. Jan Paweł II pięknie to wypowiedział w siedzibie UNESCO w Paryżu 22 czerwca 1980 roku, mówiąc o tym, że „naród istnieje z kultury i dla kultury”. Papież powiedział: „Jestem synem narodu, który przetrzymał najstraszniejsze doświadczenia dziejów, ale pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własna kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg…”. Kościół jest mecenasem kultury – głosząc koncepcję człowieka chrześcijanina na miarę myśli Bożej, wspierając go w pełni w dążeniu do człowieczeństwa. W katechezie Kościół uczy jak korzystać w z dóbr kultury poprzez kazania czy konferencje. Ponadto Kościół dokonuje ewangelizacji środowisk twórczych urządzając rekolekcje, inspirując twórczość literacką czy artystyczną. Równocześnie Kościół ewangelizuje przez kulturę zapraszając twórców z różnych dziedzin, organizując konkursy, wykłady czy tygodnie kultury. Zakłada też czytelnie, biblioteki parafialne, popiera prasę i czytelnictwo katolickie. Wychowuje wiernych przez estetykę kościołów – architektura, piękno wnętrz, dekoracje, piękno liturgii, śpiewy, recytacje itd.

Człowiek posłuszny nakazowi Stwórcy tworzy kulturę materialną, cywilizacyjną, duchową i obyczajową. A jako istota społeczna tworzy kulturę życia społecznego – rodzina, prawo czy ustrój państwowy. Twórcą kultury jest oczywiście człowiek i to on jest głównym jej odbiorcą. Kultura i religia są w rzeczywistości bliskie sobie, jednak różne w swojej istocie, bo kultura dotyczy wewnętrznych wartości człowieka i skutków jego działania – także w wymiarze społecznym, religia natomiast ogarnia całość więzi łączących człowieka z Bogiem. Dlatego kultura potrzebuje religii, aby jej przejawy miały wartość nie tylko ziemską i czasową, lecz również wieczną. Jednocześnie religia, której celem jest zbawienie człowieka potrzebuje kultury. Dla dobra obu rzeczywistości powinny one stanowić jedność, jednak kultura nigdy nie zastąpi religii. Chrześcijanin jest to człowiek obdarzony łaską wiary, którego zadaniem jest budowanie lepszego świata. Taki człowiek ma obowiązek tworzyć kulturę prawdy, dobra moralnego, prawości, szlachetności i piękna w oparciu o wartości chrześcijańskie.

Refleksja: Wiara potrzebuje ciągłego rozwoju

Zdjęcie: W kościele na Ślęży po niedzielnej Mszy Świętej, wrzesień 2025

Spotkanie Młodych na Ślęży – zainicjowane przez Arcybiskupa Józefa Kupnego, Metropolitę Wrocławskiego – w najbliższą sobotę 27 września odbywa się już po raz ósmy. W związku z tym mam do przekazania naszej młodzieży pewną refleksję. Dziś młodzieży często brakuje ideałów, których nieustannie poszukują. Dorośli nie zawsze pomagają w tych poszukiwaniach. Mas-media często ogłupiają i prowadzą ich na bezbożną drogę. Św. Stanisław Kostka – patron spotkań młodych na szczycie Ślęży jest również wzorem do naśladowania dla dzieci i młodzieży. Dlaczego warto naśladować tego świętego? Św. Stanisław w swoim krótkim życiu realizował w pełni swoje człowieczeństwo w oparciu o Ewangelię. Stał się świętym wzorem i zachętą do naśladowania. Wzrastał w chrześcijańskim klimacie domu rodzinnego. Przyświecały mu zawsze wielkie ideały – „Ad maiora natus sum” tzn. „Urodziłem się, by dążyć do rzeczy wyższych”. Realizował je konsekwentnie z godną podziwu odwagą i wytrwałością. Świadomy swego powołania zakonnego, wbrew wszelkim trudnościom ze strony rodziny i otoczenia, osiągnął swój cel. Zmarł w Rzymie w 1568 roku w opinii świętości.

Młodość jest podobna do wiosny, pełnej zapachu kwiatów, śpiewu ptaków. Jest okresem, w którym wszystko rodzi się do życia. Jest w niej tyle nadziei, że będzie lepiej. Jednocześnie wiosna jest okresem ciężkiej pracy, bez której nie ma plonów jesienią. Młodość – tak samo jak wiosna – jest piękna. Jest czasem marzeń. Ale musi być też czasem ciężkiej pracy nad sobą, nad swoim umysłem i nad swoim sumieniem. Przed młodymi ludźmi jest mnóstwo szans – możecie zostać wielkimi ludźmi, lekarzami, profesorami czy kapłanami. Macie możliwości chodzenia do szkoły i macie prawo korzystania z tego wszystkiego, co szkoła wam oferuje. Jednak trzeba się uprzeć i przykładać do nauki. Św. Jan Paweł II mówił: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.

W pracy nad sobą i nauce nie możemy jednak odchodzić od wiary. Wiara potrzebuje ciągłego rozwoju, stałego kontaktu z kapłanami, regularnego uczestniczenia we Mszy Świętej, słuchania rekolekcji, czytania katolickich pism. Konieczne jest w życiu pogłębienie wiary poprzez poszerzenie wiedzy, bo jeśli ktoś ma słabą wiedzę religijną, to łatwo wyrwać mu wiarę, łatwo wmówić mu, że Kościół głosi mity. Świat ludzi naprawdę uczonych wierzy w Boga. Pragnę dodać, że w samowychowaniu ważną sprawą jest być wiernym własnym ideałom wynikającym z Ewangelii. Osobista więź z Chrystusem oczyszcza człowieka ze zła i dopełnia naturalne siły w dążeniu do dobra. Wskazana droga przez Boga „ora et labora” czyli „módl się i pracuj” – zawołanie Św. Benedykta – jest w dzisiejszych czasach wciąż aktualne. Pamiętajmy, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć świata bez przyjęcia do swojego serca Pana Boga, bez przyjęcia prawd zawartych w Biblii, w Dekalogu i w Credo. Bez przyjęcia tych prawd jako życiowego drogowskazu moralnego ludzie, zwłaszcza młodzi, będą coraz bardziej zagubieni.

27 września 2025 (sobota) zapraszamy na coroczne Spotkanie Młodzieży Archidiecezji Wrocławskiej na Ślęży pod hasłem “Z nadzieją ku górze!” Rozpoczęcie o godzinie 9:30 na Przełęczy Tąpadła. W planie tegorocznego spotkania: gra terenowa podczas wejścia na szczyt, konferencja, uwielbienie, spowiedź, integracja, ciepły posiłek oraz Eucharystia, której będzie przewodniczyć biskup pomocniczy Jacek Kiciński. Serdecznie zapraszamy.