
Zdjęcie: Ks. Ryszard przed ołtarzem głównym w kościele na Ślęży, 27.04.2025
Rodzina jest pierwszą szkołą w formacji młodego człowieka. Jest również fundamentalną komórką narodu i ludzkości. W rodzinie dziecko kształtuje swoje sumienie, uczy się modlitwy od rodziców, przejmuje wiarę i obyczaje chrześcijańskie. W wieku młodzieńczym przy pomocy rodziców odkrywa swoje powołanie życiowe. Chrystus wzrastał w rodzinie, która była dla niego ogniskiem miłości i życia. Kościół docenia wartość rodziny i pomaga w jej funkcjonowaniu – wpaja dobre wartości, przygotowuje młodych do małżeństwa czy prowadzi poradnie życia rodzinnego. Św. Jan Paweł II w „Familiaris consortio” omawia szereg problemów z życia małżeńskiego i rodzinnego. Ukazuje rolę rodziny w budowaniu cywilizacji miłości, ale mówi też o zagrożeniu przez cywilizację śmierci.
Społeczeństwo jest powołane do obrony rodziny, dlatego mamy prawo oczekiwać od władz publicznych korzystnej polityki prorodzinnej. Dziś neomarksizm dąży do wyeliminowania wpływu rodziców na wychowanie własnych dzieci. Stawianie przez rodziców swoim dzieciom jakichkolwiek nakazów czy zakazów moralnych, ideologia ta uważa za „ograniczającą wolność w sprawach sumienia” i za „nietolerancję, która powinna być prawnie zakazana”. Nieprzypadkowo jednym z pierwszych przejawów oddziaływania neomarksizmu już pod koniec lat 60. XX wieku było zmasowane propagowanie w szkole, rodzinie i w całym społeczeństwie tzw. „bezstresowych teorii wychowawczych”. W sferze wartości neomarksizm głosił całkowity relatywizm w odniesieniu do tradycji chrześcijańskiej – niechęć, pogardę i lekceważenie, a w stosunku do norm moralnych – całkowitą dezorientację, wymagając jednocześnie odrzucenia wszelkich autorytetów chrześcijańskich. Dlatego dziś – będąc w kręgu cywilizacji euroatlantyckiej, tzw. cywilizacji zachodniej dochodzi do rozlicznych klęsk, które trapią współczesnych ludzi. Takich klęsk jest wiele – bezrobocie, alkoholizm, narkomania, bieda, terroryzm, przestępczość, rozmaite prześladowania. Do tych wszystkich nieszczęść niestety doszła także klęska szczególnie groźna, wyniszczająca tkankę narodową – jest to kryzys i rozpad bardzo wielu współczesnych rodzin.
Pragnę przypomnieć, że rodzina jest nie tylko instytucją w sensie prawnym, społecznym i ekonomicznym – lecz także naturalną wspólnotą miłości. Jest wspólnotą najlepszą z możliwych, zdolną do nauczania, przekazywania wartości moralnych, kulturowych i intelektualnych, społecznych, religijnych, etycznych, patriotycznych czy ekonomicznych. Bez żadnej przesady mogę powiedzieć – rodzina jest fundamentem życia społecznego. Dobrej rodziny nie zastąpią żadne, nawet najlepsze szkoły, uniwersytety, zakłady wychowawcze i opiekuńcze. Rodzina jest podstawą życia współczesnych społeczeństw we wszystkich jego wymiarach. Tylko rodzina trwała, oparta na nienaruszonych zasadach moralnych wynikających z Dekalogu, na kulturze osobistej małżonków, na ich wzajemnym szacunku, zaufaniu oraz miłości może z powodzeniem wypełnić przeznaczone jej zadanie – czyli urodzić i wychować zdrowe, dobre pokolenie uczciwych, pracowitych, religijnych i kochających swoją ojczyznę ludzi. Nie jest dziełem przypadku, że to właśnie z rodzin zniszczonych przez nałóg, pokaleczonych moralnie, rozbitych i sponiewieranych duchowo wychodzą nieszczęśliwi młodzi ludzie, którzy nie wiedzą co to ciepło rodzinne, co to uczciwość, pracowitość czy wzajemna życzliwość.
Jedno jest pewne, bez oparcia o Dekalog, Ewangelię i prawo naturalne nie da się stworzyć społeczeństwa uczciwego, myślącego kategoriami dobra wspólnego, żyjącego według reguły obowiązku względem innych ludzi – a nie jedynie według reguły zaspokajania własnych egoistycznych żądz. Nie da się zahamować przestępczości jeśli od dziecka nie będziemy uczyli ludzi bojaźni Bożej i szacunku dla Przykazań Bożych. Jedynie szacunek dla Przykazań stanowi skuteczną podstawę do szacunku dla prawa ustanowionego przez ludzi.













