Zdjęcie: Przy pomniku Józefa Piłsudskiego w Warszawie

Po 123 latach niewoli i krwawo tłumionych powstaniach, gdy dobiegła końca Pierwsza Wojna Światowa, upadły państwa zaborcze. Od tej pory dzień 11 listopada 1918 roku stał się uroczyście obchodzonym przez Polaków Świętem Niepodległości. Dziś jednak nasze życie polityczne i społeczne przypomina dramat Stanisława Wyspiańskiego pt. „Wesele” z 1901 roku. Zaczarowani muzyką tajemniczej kukły Chochoła tańczymy, oczekując na znak – hasło, które winno nas obudzić i wyrwać z zaczarowanego koła, aby rozpocząć budowanie niepodległej ojczyzny. Niestety Jasiek, który miał dokonać tego dzieła, w swojej lekkomyślności zagubił róg – narzędzie znaku. Wyspiański podsumowuje ów dramat przyśpiewką: „Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór. Czapkę wicher niesie, róg huka po lesie. Ostał ci się ino sznur”. Myśl dramatu jest jasna – obyśmy nie zagubili rogu odpowiedzialności, gdyż wówczas zostanie nam jedynie sznur zawiedzionych nadziei.

Pod koniec XVIII wieku trzy sąsiadujące mocarstwa – Rosja, Austria i Prusy podzieliły nasze państwo między siebie, a każde z nich wzięło sobie kawałek Polski. W ten sposób Rzeczpospolita zniknęła z mapy Europy. Zachowała jednak swoją tożsamość dzięki własnej kulturze przekazywanej z pokolenia na pokolenie – język, obyczaj, pamięć o dziejach ojczystych i wartości religijne reprezentowane przez Kościół rzymskokatolicki. Do niepodległości prowadziła nas długa, 123-letnia, niejednokrotnie krwawa droga – Konfederacja Barska (1768), Powstanie Kościuszkowskie (1794), Powstanie Listopadowe (1831), „Wiosna Ludów” (1848), Powstanie Styczniowe (1863). Niepodległość odzyskaliśmy dopiero w 1918 roku, głównie dzięki woli całego narodu, a także w wyniku wojennego załamania się potęg naszych trzech zaborców. Po odzyskaniu niepodległości trzeba było najpierw wywalczyć granicę na wschodzie w 1920 roku i na zachodzie – Powstanie Śląskie i Powstanie Wielkopolskie. Dalszy trud w formowaniu państwa to ujednolicenie prawa, organizowanie szkolnictwa, kolejnictwa, przemysłu i portów w Gdyni. Po 20-tu latach wolności nadszedł tragiczny wrzesień 1939 roku i IV rozbiór Polski. Zdradzeni przez sprzymierzeńców – Anglię i Francję – po raz kolejny stanęliśmy w obliczu biologicznej zagłady. Hitler nakazał mordować Polaków i Żydów. Zabijano bez litości i pardonu wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia. Owocem zbrodniczego paktu Ribbentrop – Mołotow stały się cmentarze na zachodzie – Dachau, Buchenwald, Ravensbruck, Sachsenhausen i na wschodzie – Katyń, Miednoje, Charków oraz 138 łagrów na Syberii. To jest specyficzna „geografia zagłady Polaków”. Dziś upamiętniamy te bolesne wydarzenia pomnikami i tablicami pamięci, ponieważ ojczyzna to pamięć i groby. Jeśli narody tracą pamięć, to tracą życie. Pamiętając o przeszłości budujemy naszą teraźniejszość z perspektywą przyszłości. Ważną rzeczą jest, abyśmy budowali mądrze i odpowiedzialnie w oparciu o wartości sprawdzone przez pokolenia, takie jak zdrowa, mocna Bogiem rodzina chrześcijańska i młode chrześcijańskie pokolenia, swoim życiem dające świadectwo o Bogu. Mamy dzięki Opatrzności Bożej bogactwa naturalne, zdolnych i wykształconych ludzi. Bóg obdarzył nas piękną, urodzajną ziemią, morzem, obfitością kopalń – węgiel, miedź, żelazo czy siarka. Jednak zagraża nam wyniszczenie biologiczne, podziały między ludźmi i upadek moralny, brak poszanowania jakichkolwiek zasad, zabijanie nienarodzonych dzieci, eutanazja, narkotyki, pornografia, wyszydzanie Kościoła, tradycji i historii narodu czy próba zerwania z jej ponad 1000-letnią kulturą i tradycją, a to przecież jest gwarant naszej tożsamości, suwerenności i istnienia jako Polaków.

Dziś budujemy nową Polskę. Budowa ta jednak mocno kuleje. W polityce niewielu jest patriotów na miarę Ignacego Paderewskiego, Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego, Wincentego Witosa czy Wojciecha Korfantego, stawiających dobro narodu ponad własny interes. Wielu naszych wspaniałych Polaków wymordowali świadomie i celowo Niemcy i Sowieci. Najpiękniejsza młodzież ginęła w walkach partyzanckich i w Powstaniu Warszawskim – to najświeższa nasza strata w czasie ostatniej wojny. W okresie komunizmu zaniedbano zasadę pomocniczości w budowaniu życia społecznego i gospodarczego. Zamierała inicjatywa, nie wykorzystano twórczych możliwości ludzi. Obecnie zapominamy o najwyższej wartości w życiu każdej społeczności ludzkiej, także narodowej – o dobru wspólnym oraz wspólnocie wiary opartej na Dekalogu i Ewangelii. Pan Jezus przypomina nam „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i żadne miasta ani dom wewnętrznie skłócony nie ostoi się” [Mt 12,25]. Oby historia, którą dziś tworzymy nie była historią zmarnowanych szans.