Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką możliwą wiarę,
tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę
całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą.Nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
Nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.

Św. Paweł [1 KOR 12, 31-13.8A]

 

Miłość bez granic

Korynt z czasów św. Pawła to znany port, który przyciągał ludzi rożnych narodów szukających pracy, łatwego zarobku. Miasto to było znane z lekkich obyczajów i z rozpusty. W nim św. Paweł przebywał prawie dla lata. Owocem jego ciężkiej pracy było zorganizowanie gminy chrześcijańskiej. Jednak pobyt św. Pawła nie przyczynił się do zasadniczej przemiany sposobu myślenia i obyczajów nawróconych pogan. Tym ludziom bowiem nie było łatwo porzucić dawny styl życia i postępować według nowych wymagań. Tak długo, jak był wśród nich św. Paweł – jego osobisty autorytet hamował w niejednym złe przyzwyczajenia. Kiedy jednak zostali sami, powrócili do dawnych grzechów. Węzły społeczne, rodzinne czy polityczne zrobiły swoje. W gminie korynckiej powstał rozłam, którego bezpośrednią przyczyną były nieporozumienia między rożnymi głosicielami Ewangelii. Koryntianie, chcąc usunąć wszelkie wątpliwość co do nowej wiary, wysłali do św. Pawła delegację, która miała przynieś wyjaśnienia.

Taki jest kontekst powstania „Hymnu o miłości”. Jest on ukazaniem najskuteczniejszego lekarstwa, które potrafi zaleczyć wszystkie rany i cierpienia jakie pojawiły się w gminie chrześcijańskiej w Koryncie. Św. Paweł jest przekonany, że zło jakie zaistniało wśród wyznawców Jezusa zostanie pokonane, jeśli ożywiać ich będzie prawdziwa miłość. Ona bowiem wprowadza atmosferę sprzyjającą poświęceniu, ofierze, wspaniałomyślności. Ona pomaga wyzbyć się wszelkich uprzedzeń i uniknąć nieporozumień. Ona doprowadza do pojednania całej wspólnoty. Na takie skuteczne lekarstwo, które pozwoliłoby przezwyciężyć wiele trudności, czekają obecnie nasze rodziny. Ta mała społeczność, która w planach Bożych odgrywa wyjątkową rolę, przeżywa obecnie kryzys. Sukcesy czy niepowodzenia w dziedzinie wychowania dzieci ściśle powiązane są z atmosferą domu rodzinnego, która to decyduje o przyszłości człowieka. Dom rodzinny powinien być miejscem gwarantującym poczucie bezpieczeństwa. I chociaż zmienia się pojęcie rodziny, to jednak każdy jej nowy model musi zakładać istnienie domu rodzinnego kształtowanego przez mądrą miłość. Dopiero z chwilą wystąpienia problemów, uświadamiamy sobie, że coś jest nie tak, szukając pomocy. Skoro ratunkiem dla Koryntian było oparcie życia na miłości, to wskazania św. Pawła należy uznać za drogowskaz dla rodziny w każdym czasie. Aby zatem nasze życie rodzinne było szczęśliwe, konieczna jest miłość. Ale jaka ona powinna być?

„Miłość jest cierpliwa.. nie unosi się gniewem…” (1 Kor 13,4,5). Miłość cierpliwa to umiejętność panowania nad sobą, wyzbycia się urazów, chęci zemsty. Praca zawodowa rodziców często związana jest ze stresem, ale trudno się nim tłumaczyć przed dziećmi. One nie rozumieją, że w domu rodzice często są zbyt zmęczeni czy rozdrażnieni, aby dać się wciągnąć w dziecięce problemy. Rozmowa z dziećmi sprowadza się najczęściej do zakazów, nakazów, reprymend czy kontroli. W takiej sytuacji dziecko traci swobodę bycia akceptowanym we własnym domu. Im jest mniejsze, tym bardziej chłonie w siebie wszystko to, co widzi i słyszy. W jego podświadomości gromadzi się wiedza o życiu, rodzinie, ludziach i świecie takim, jakim go widzą młode oczy. Rodzice często nie zwracają uwagi na to, jak dzieci postrzegają domowe kłótnie, kłamstwa, oszustwa czy zmyślania, natomiast w umyśle dziecka kształtuje się konkretna postawa względem np. ojca, który często wraca do domu pijany. Jednocześnie ta sama osoba, po kilkudziesięciu latach pełna jest podziwu dla matki, która potrafiła cierpliwie wszystko znosić, przezwyciężać. Postawa cierpliwej miłości nie pozostaje bez echa w późniejszym życiu dzieci.

„Miłość nie pamięta złego… wszystko znosi…” (1 Kor 13,5,7). Te cechy miłości stanowią fundament wzajemnych odniesień. Wielu ludzi zachowuje w sercu urazę z powodu doznanych przykrości, a ludzi „kolekcjonujących urazy” jest niestety wielu. Nie powinni jednak tego robić rodzicie czy wychowawcy. Zachowywanie w sercu dawnych urazów przekreśla możliwość rehabilitacji, poprawy, a wypominanie dawnych błędów całkowicie zniechęca. Trzeba możliwie obiektywnie popatrzeć na drugich. Na ogół ludzie nie są tak niegodziwi, jak się nam wydaje. Nie należy pozwalać, aby urazy w nas trwały, bo będą dawać o sobie znać w dalszym życiu. Nawet jeśli dziecko sprawiło przykrość czy w czymś zawiniło – należy zareagować, ale nie chować w sercu urazy. W ten sposób będziemy mogli iść przez życie z lżejszym sercem i pewniejszym krokiem. W przeciwnym razie dzieci będą czuły się niepotrzebne w domu, będzie im się wydawało, że zawadzają i przeszkadzają. Będą czuły się intruzem. Jeśli rodzice będą wciąż dzieciom wypominać dawne ich błędy, to one będą uciekać z domu na ulicę, rodzinę zastąpią grupą rówieśniczą, która często prowadzi na manowce.

„Miłość łaskawa jest.. wszystko przetrzyma..” (1 Kor 13,4,7). Te cechy miłości w ujęciu św. Pawła zobowiązują człowieka do postawy aktywnej, do działania. Taka miłość nie poddaje się bezwiednie losowi, ale szuka wyjścia z trudnej sytuacji. Szuka nowych dróg, które prowadzą do osiągnięcia celu. W jednym z tygodników katolickich przedstawiono historię wielodzietnej rodziny. Po latach, gdy większość dzieci już się usamodzielniła: miały ukończone studia, zdobyte zawody, własne rodziny. Wszystko układało im się dobrze, a matka nie umiała podać recepty na prowadzenie domu czy wychowanie dzieci. Tajemnica jej sukcesu została zawarta w stwierdzeniu:”Wychowując dzieci nigdy nie myślałam o własnej korzyści, o ich wdzięczności, przyszłym rewanżu czy zabezpieczeniu na starość. Mieć kogo kochać, mieć komu dawać, to jest już tak wiele…”. Taka postawa musiała wywrzeć wpływ na dzieci. W atmosferze takiego domu uśmiechem, żartem, słowem i gestem rozładowuje się wszelkie konflikty.

Potrzeba nam ojców i matek, którzy zadbają o taki klimat w domu, w którym będą wyrastali ludzie zdrowi moralnie i psychicznie, odporni na wszelkie zło, które nas otacza. Myśląc o własnej rodzinie, zapytaj się co do niej wnosisz? O jakie wartości ją wzbogacasz? Co przekazujesz swoim dzieciom? Jeśli stwierdzasz nieskuteczność swoich wychowawczych wysiłków to pamiętaj, że jest tylko jedna droga prowadząca do celu, której na imię miłość. Pamiętaj – dziecku potrzebna jest twoja rozumna, cierpliwa, wyrozumiała, przebaczająca miłość. Tyko dzięki miłości dom rodzinny będzie ogniskiem skupiającym wszystkich ludzi, wśród których czujemy się dobrze i wzajemnie wychowujemy.